blog.testowka.pl

Żeby pobrać Windowsa trzeba mieć… Windowsa

opublikowany przez 16, Mar, 2010, w kategoriach Inne

Jako że jestem studentem (nadal, jeszcze, znowu itd 🙂 ) postanowiłem wykorzystać ten fakt i skorzystać z możliwości pobrania „darmowego” Windowsa. Darmowego i jak najbardziej legalnego zgodnie z licencją MSDNAA E-Academy License Management System (ELMS), która to przysługuje mi z racji bycie studentem na mojej Uczelni.

Pomijam fakt, że podczas rejestracji w cudownym systemie ELMS hasło, które podawałem przy pierwszej rejestracji zostało mi przesłane ponownie drogą mailową, niczym nie zabezpieczonym plain textem. Ot taki mały security sic problem, ale w systemach z pod znaku M$ nic takiego nie jest mnie już w stanie zaskoczyć.

Po wypełnieniu papierków na uczelni – podpisaniu umowy (oczywiście w języku angielskim, którego przecież mógłbym nie zrozumieć, ale kogo to obchodzi) dopełniłem rejestracji klikając w link aktywacyjny i logując się na moje konto w MSDN Academic Alliance Software Center. Pierwsze zdziwienie nastąpiło, gdy okazało się, iż jest to marna przeróbka sklepu internetowego Micro$oftu, w której aby coś pobrać, podobnie jak w sklepie najpierw muszę dodać to do koszyka, po czym zatwierdzić „zakup” (nawet niektórych tekstów nie pozmieniali). Na szczęście w miejscu cen było „Free”. Po dokonaniu „zakupu” polskiej wersji Windows XP Proffessional (Single User) na ekranie wyświetliła się instrukcja by kliknąć w link „download” co też uczyniłem. Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie (albo jego brak),.gdy okazało się, iż aby ściągnąć Windowsa musże najpierw zainstalować aplikację Windows_XP_ISO_Downloader.exe. W skrócie, by zainstalować Windowsa potrzebuję Windowsa, który tą aplikację obsłuży.

Żeby nie było, że tak łatwo się poddałem spróbowałem uruchomić „downloadera” używając do tego celu Wine. Po chwili niepewnośći moim oczom ukazał się poniższy obrazek:

Treść powyższego dość jednoznacznie sugeruje, że jest to nie tylko dowloader ale i installer Windowsa. Nie zważając na ryzyko (wykorzystując defaultowe C:\Temp – z ciekawości co się stanie) przeszedłem do następnego kroku.

Ściąga się… W sumie zastanawiam się jak to możliwe, gdyż nie odpaliłem Wine jako root (może ustawiłem to gdzieś, kiedyś tylko o tym zapomniałem). Poczekamy na efekty za kilka minut…

Obraz ISO z Windowsem ściągnął się. Przynajmniej tak twierdzi ta wspaniała aplikacja. Osobiście nie udało mi się odnaleźć tego pliku na moim dysku. No nic… Raz się żyje – klikam „Launch”. I… Stało się to czego się w sumie spodziewałem wysypał się Wine. Może właśnie problemem był brak uprawnień do pisania po dysku, albo nieistniejąca ścieżka do katalogu. Chyba wypadało by sprawdzać takie rzeczy przed narażeniem użytkownika na kilkugodzinne bezcelowe ściąganie pliku.

Efekt końcowy dość przewidywalny. Być może jest jakiś sposób na efektywne pobranie Windowsa przy użyciu Linuksa, ale niestety nie mam teraz czasu by się tym zajmować. Powyższy eksperyment został przeprowadzony na potrzeby niniejszej notki, a sprowokował go kolega, który miał problemy z samym ściągnięciem Windowsa nie mówiąc o jego instalacji przy użyciu powyższego narzędzia.

PS: Powyższa notka powstawała w trakcie wykonywania opisywanych w niej czynności. Na początku nie wiedziałem jak to się skończy. 🙂

Miało być tak pięknie a jest jak zawsze… Niezastąpiony M$ nigdy Cię nie zawiedzie…


2 Comments for this entry

  • Tomek

    W zależności od konfiguracji wine, zassało ci się to do .wine/drive_c/TEMP/Windows_XP_(Single_User)/windows_xp.iso, czyli ogólniej mówiąc, gdzieś do wine(dows) C:/TEMP

  • streser

    Faktycznie udało mi się to znaleźć 🙂 Dzięki… Może nawet uda się kiedyś z tego zainstalować Windowsa 🙂

Skomentuj