blog.testowka.pl

Archiwum wiadomości z Sierpień, 2010

Zaspane poniedziałki w niewyspanych autobusach…

opublikowany przez 23, Sie, 2010, w kategoriach Praca, Zarządzanie

Poniedziałek 6.30 – dzwoni budzik – o 7.00 musisz być w pracy, za Tobą ciężki weekend (bo przecież kiedyś trzeba odreagować codzienne nierzadko nudne siedzenie po osiem godzin w pracy przy komputerze, do tego stres wywołany krytycznością wykonywanych zadań oraz napiętym – wręcz niewykonalnym harmonogramem). Pierwsza myśl po otwarciu oczu:  „byle do piątku”. I tak codziennie rano. Ta sama monotonia – sen, praca, dom, sen, praca, dom, sen, praca… A wszystko przez to, że ktoś kiedyś wymyślił, że etat ma mieć 8 godzin. 8 GODZIN! Osiem godzin to przecież 1/3 doby, to 30% naszego życia.

Kilka miesięcy temu miałem rozmowę o pracę w jednej z największych w Krakowie firm/korporacji zajmującą się wytwarzaniem oprogramowania. Rozmowy tej nie przeszedłem (pomijając oficjalną wersję) między innymi dlatego, że wdałem się ze swoim niedoszłym przełożonym w polemikę na temat czasu pracy. Otóż według mnie żaden programista/analityk a tym bardziej tester nie jest w stanie pracować efektywnie przez 8 godzin dziennie pięć dni w tygodniu. Praca na ośmiogodzinnym etacie z pewnością sprawdza się na kasie w supermarkecie, albo przy lżejszych pracach fizycznych, ale na pewno nie podczas pracy w której wymagane jest ciągłe skupienie i wytężone myślenie. Z doświadczenia wiem, że po 6 godzinach wytężonej pracy moja efektywność znacznie spada, co na moim stanowisku (QA/Tester) podczas pracy nad jakością i bezbłędnością czasem krytycznych systemów może oznaczać dla firmy poważne straty, jeśli z powodu zmęczenia jakaś krytyczna usterka przemknie się przez testy i pojawi się na produkcji. Nie wspomnę już nawet o głupotach które zdarzyło mi się robić z przemęczenia (np. ostatnie skasowanie całej zawartości katalogu domowego na jednej z testowych maszyn 🙂 – na szczęście udało się to w miarę szybko przywrócić, ale mogło być gorzej). Z drugiej strony zdarza mi się przesiadywać w biurze nad rozwiązaniem jakiegoś frapującego problemu/zagadnienia czasem nawet po 12-14 godzin niemniej jednak po takim wysiłku potrzebuję porządnego wypoczynku by wrócić z powrotem na wysokie obroty i znów pracować na 100% swojej efektywności. Nie wiem czy Wy też tak macie, nie chce mi się nawet szukać jakiś badań naukowych czy naukawych dotyczących tego zagadnienia, po prostu obserwując siebie wiem że narzucony czas pracy nie sprawdza się w IT. Tutaj ważna jest skuteczność i bezbłędność dlatego nie rozumiem idei normowanego czasu pracy.

Drążąc głębiej ten temat mógłbym dojść do stwierdzenia, że nie rozumiem tego jak ten świat jest zbudowany – bo przecież ludzie powinni sobie ufać i na podstawie tego zaufania budować pewne zależności i podejmować się pewnych zobowiązań. Niestety powyższe dotyczy świata idealnego. Jak jest w rzeczywistości – każdy sam dobrze wie. Powyższe podejście zupełnie nienormowanego czasu pracy mogło by mieć zastosowanie tylko i wyłącznie, gdy mieli byśmy do czynienia ze Specjalistami (przez wielkie „S”) w pełni świadomymi wartości tego co robią i w pełni za to odpowiedzialnymi. Niestety kolejny raz już nie tylko tzw. „rynek IT” psują tzw. „studenci informatyki”, którzy za stosunkowo niskie pieniądze oferują usługi o bardzo niskiej jakości…

PS:  Bez obrazy dla Studentów Informatyki (Wielkie „S” „I”) bo są i tacy, którzy znają się na programowaniu znacznie lepiej niż niejeden programista.

PPS: W tytule nieprzypadkowo fragment piosenki Kumka Olik „Zaspane poniedziałki”.

14 komentarzy więcej...

„Polityka” Scrum

opublikowany przez 12, Sie, 2010, w kategoriach Agile, Scrum, Zarządzanie

Zgodnie z informacjami napływającymi z Scrum Alliance oraz Scrum.org Scrum Allicane odebrał Kenowi Schwaberowi Tytuł „Certified Scrum Trainter” co uniemożliwia mu przyznawanie certyfikatów sygnowanych przez Scrum Alliance w tym także CSM. Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że to Ken Schwaber utworzył program tej ścieżki certyfikacyjnej. Powodem powyższej decyzji było złamanie przez pana Schwabera jednego z podpunktów umowy CST, który mówi o tym, że będąc trenerem Scrum Alliance nie wolno przeprowadzać szkoleń scumowych nieakredytowanych przez tą organizację. Ken złamał regulamin tworząc nową ścieżkę certyfikacji Professional Scrum Master – Scrum in Depth.

Szkolenie Scrum In Depth zostało utworzone przez Kena głównie po to by wyróżnić osoby posiadające zaawansowaną wiedzę z dziedziny SCRUM, którą nabędą podczas tego szkolenia oraz praktyki/samodzielnej nauki. Kolejnym powodem była ogólna opinia na rynku mówiąca o tym, że certyfikaty CSM tracą na znaczeniu przez to, iż nie wymagały zdawania żadnego egzaminu (obecnie samo przystąpienie do egzaminu CSM już uprawnia do otrzymania tego certyfikatu).

Po szkoleniu Scrum in Depth uczestnicy przystępują do zdawania egzaminu Professional Scrum Master I (który z założenia jest trudniejszy od CSM oraz faktycznie poświadcza o posiadaniu konkretnej wiedzy z dziedziny SCRUM i Agile). Jego zdanie (wynik powyżej 80%)  oznacza przyznanie certyfikatu Professional Scrum Master I. Szkolenie Scrum in Depth oraz zdanie egzaminu PSM I otwierają drogę do dalszej ścieżki certyfikacyjnej sygnowanej przez Scrum.org. Po odbyciu szkolenia i zdaniu egzaminu PSM I każdy uczestnik może przystąpić do egzaminu PSM II.

Ścieżkę egzaminacyjną Professional Scrum Master możemy uznać za równoległą do ścieżki CSM, z tym jednak wyjątkiem, że certyfikaty PSM wymagają ZDANIA trudniejszych egzaminów dzięki czemu mają większe znaczenie na rynku i nie każdy może taki certyfikat otrzymać. Certyfikat PSM II można uznać za równoznaczny z CSP (Certyfied Scrum Practitioner) z Scrum Alliance. Po zdaniu tych dwóch egzaminów istnieje możliwość stania się trenerem Scrum in Depth, wymaga to pozytywnego rozpatrzenia podania przez Kena Schwabera i spełnienia kilku indywidualnie wyznaczanych przez Kena warunków.

Przypomnę może jeszcze jak wygląda ścieżka certyfikacji Scrum Alliance:
Obecnie uczestnicy kończąc szkolenie i przystępując do egzaminu (obecnie wszyscy którzy do niego przystąpią automatycznie go zdają bez względu na wynik) otrzymują certyfikat CSM (Certyfied Scrum Master). Po pewnym okresie czasu (obecnie jest to chyba conajmniej rok) posiadacze CSM mogą ubiegać się o przyznanie certyfikatu CSP (Certyfied Scrum Practitioner) który dostaną na podstawie pozytywnej opinii komisji Scrum Alliance. Po uzyskaniu CSM, CSP, oraz CSPO (Certified Scrum Product Owner) można się ubiegać o nadanie tytułu CST (Certified Scrum Trainer) albo CSC (Certified Scrum Coach), niemniej jednak zasady przyznawania tych tytułów i uprawnień są bardzo płynne i ich spełnienie wymaga posiadania szerokich znajomości wśród wysoko postawionych członków Scrum Alliance oraz innych trenerów, co także było powodem utworzenia oddzielnej ścieżki przez Kena Schwabera. Utrzymanie tych certyfikatów wymaga corocznego uiszczenia opłaty oraz zdawania egzaminów.

Miło mi poinformować, że wśród trenerów Professional Scrum Master znalazł się także Andy Brandt z Code Sprinters.

1 komentarz więcej...

Tester Inc.

opublikowany przez 11, Sie, 2010, w kategoriach Praca

Jako, że dawno nie było żadnej notki pora na małe wyjaśnienia i usprawiedliwienia.

Po długiej przerwie spowodowanej nawałem obowiązków związanych z… uwaga… zmianą pracy… Tester powraca!

Powraca jako oficjalnie Quality Assurance Engineer (tak mam na umowie 🙂 ) w iLoop mobile Inc.

A’propos  umowy to tym razem umowa o pracę – ma to swoje zalety ale jak dla mnie niestety znacznie więcej wad:

  • normowany czas pracy – etat,
  • złodziejskie stawki na ZUS, opiekę medyczna, podatki etc.
  • problemy z urlopami,
  • karta obowiązków na danym stanowisku – za robienie czegoś ponad to nikt mi nie zapłaci dodatkowo,
  • ograniczone możliwości mobilności na rynku pracy,
  • ograniczenia lojalnościowe,
  • klauzule tajności.

Ale dość narzekania! Głównym powodem zmiany pracy były pieniądze, po prostu dostałem ofertę nie do odrzucenia i tyle  (pomijam fakt że teraz odczuwalna część swojej pensji oddaje państwu), nawiązując do wątku na forum.testerzy.pl okazuje się, że nawet w naszym kraju jako już nie tester ale na stanowisku obejmującym trochę więcej obowiązków i wymagającym znacznie większej wiedzy i umiejętności, lecz nadal mocno związanym z testowaniem można zarabiać całkiem fajne pieniądze pracując na etacie.

Właśnie „na etacie” – ostatnio zainteresowałem się rynkiem freelancerskim w naszym kraju i nie tylko. Miałem także okazję wymienić na ten temat kilka maili z bardziej doświadczonymi w tym zakresie ludźmi i ogólnie jeśli o testowanie chodzi to nie jest lekko. Nie tylko u nas ale i na świecie. Generalnie rynek w tym zakresie jest zalany przez tania (i na prawdę stosunkowo dobrą) siłę roboczą z Indii i podobnych krajów. Poza tym projekty freelancerskie to przeważnie projekty, które nie wymagaja stałego zespołu a także ich wielkość pozwala na prowadzenie ich bez etatowych testerów. Co innego jeśli chodzi o usługi doradcze – tutaj na szczęście jest jeszcze trochę miejsca i miałem okazję ostatnio dorobienia jako doradca i wdrożeniowiec procesów testowych w kilku projektach.

Nadal aktualna jest moja współpraca z Code Sprinters w temacie szkoleń i doradztwa z zakresu Agile. W przygotowaniu też e-seminarium w ramach Polskiej Grupy Scrum ponownie dotyczace środowiska testowego dla zespołu Agilowego, tym razem wszystko powinno zadziałać 🙂 .

Jeśli o bloga chodzi to obiecuje poprawę. Jest kilka zakiszonych notek które może wreszcie uda się opublikować. Jest także kilka tematów które chciałbym poruszyć.

Dodaj komentarz więcej...