blog.testowka.pl

„…i ludzie za to płacą?”

opublikowany przez 07, Gru, 2012, w kategoriach Agile, Zarządzanie

Ostatnio tłumaczyłem koleżance (warto dodać, że koleżanka nie ma nic z IT wspólnego – wręcz jest humanistką, po studiach humanistycznych) na czym ten cały Agile polega i po jakichś 15 minutach tłumaczeń padło z jej strony pytanie/stwierdzenie: „Ale zaraz, przecież to co mówisz jest oczywiste i naturalne… Nie ma w tym nic odkrywczego… I ludzie na prawdę płacą za szkolenia z tego?”

Dobrych kilka dni byłem przytłoczony tą rozmową. Może faktycznie miała rację – to co robimy i o czym opowiadamy jest takie… ludzkie… Nie ma w tym nic odkrywczego, w zasadzie re-odkrywamy na nowo pewne zachowania społeczne już dawno przez socjologów i psychologów opisane – co najwyżej pokazujemy empiryczne dowody na zapisane wcześniej teorie. Nauczamy o metodach radzenia sobie z problemami – metodach które wcale nie są nowe tylko powstały czasem wręcz kilkaset lat temu. Opieramy się o manifest Agile który jest wręcz oczywisty…

Indywidualności i interakcje… Co w tym odkrywczego? Każda organizacja to zbiór pewnych indywidualności i zachodzących pomiędzy nimi interakcji. To jest fakt – to nie teoria czy zasada, którą chcemy komuś narzucić. To jest natura – bo cała natura właśnie tak działa. Czymże jest natura jeśli nie właśnie złożonym systemem podsystemów w których indywidualne jednostki tworzą interakcji. Systemy – ekosystemy – nawet jest na to nazwa.

Współpraca z klientem… A da się w ogóle inaczej – przecież „klient” to ktoś komu zależy na tym oprogramowaniu nawet bardziej niż nam – developerom. To w jego interesie jest to by cały czas siedzieć z nami i pomagać nam rozwiązywać problemy. To w interesie klienta jest to byśmy my – developerzy mieli wszystko to czego potrzebujemy by wykonywać naszą pracę dobrze. I z naszej – developerów strony zależy nam na współpracy, gdyż ciągłe poprawianie czegoś wynikające z braku zrozumienia wymagań wspomnianego klienta jest po prostu nudne i nużące. Równie dobrze mogli byśmy już robić coś ciekawszego.

Działające oprogramowanie… Zaraz – to można produkować nie działające oprogramowanie? Po co wytwarzać niedziałające oprogramowanie? Przecież to jest cholernie oczywiste, że robimy to wszystko po to, by to co robimy działało i było używane przez użytkowników. Jeśli ktoś tworzy oprogramowanie z jakiegoś innego powodu to zapewne robi coś nie tak. I jak by nie było tylko „działające oprogramowanie” przynosi realną wartość i jest w stanie zarabiać pieniądze dla naszego klienta – patrzy punkt wyżej.

Reagowanie na zmiany… Całe nasze życie to ciągłe, nieustające reagowanie na zmiany… Cała nasza historia to historia reagowania na zmiany… Dlaczego w wytwarzaniu oprogramowania miało by być inaczej? Zmiany to naturalna kolej rzeczy – skoro nawet natura poradziła sobie z tym problemem – chociażby poprzez ewolucję, czy np. zmiany podczas przemian pór roku to dlaczego my mieli byśmy być jacyś wyjątkowi i na zmiany po prostu nie reagować, albo wręcz negować ich istnienie?

Tak! Cały ten Agile to nic nowego – jest to naturalne i oczywiste. Dlaczego więc ludzie w IT po prostu nie są w stanie sami dojść do tego? Czy to kwestia kulturowa? A może zaszłości historyczne? Pokorna natura ludzka? Brak kwestionowania tego co się dzieje dookoła? No ale przecież większość ludzi w IT to raczej osoby o ponadprzeciętnej inteligencji – dlaczego więc nie wpadli na to? Może po prostu z jakiegoś powodu jesteśmy upośledzeni, albo oślepieni? I nie – nie upatruję tutaj żadnego spisku (to nie brzoza, ani sztuczna mgła)… Pozostawiam pytanie otwarte – jeśli ktoś ma jakiś pomysł to chętnie posłucham…


1 Comment for this entry

  • Michał J

    Większość rzeczy poruszanych na szkoleniach jest oczywistych. Przecież oczywiste jest to, że warto się dobrze komunikować, warto być zorganizowanym, pracować zespołowo, albo wierzyć w siebie i realizować wielkie rzeczy. Jednak, zanim osiągniemy pewien wiek mamy do czynienia np. ze szkołą, która wpaja zupełnie inne wzorce, które są dalekie od dobrej komunikacji, fajnej pracy grupowej, dawania feedback’u itp. System ocen przedkłada wymyślony przez kogoś program oraz klucz nad kreatywność, tak samo efekt washback, który sprawia, że ludzie uczą się (są nauczani) przede wszystkim takiego materiału aby dobrze zdać egzaminy. A do tego panujące w całym systemie feudalne podejście nauczyciela, który nie jest partnerem w rozwoju, a panem na roli, który jest od poganiania chłopów. Także w rodzinie, czy w znajomościach z młodości odnajduję raczej więcej antywzorców niż przykładów, które mógłbym teraz wykorzystać w mojej pracy. Co więcej każdy musi przejść przez ten system, nawet nie zdając sobie sprawy ile z niego czerpie.

    Ciężko powiedzieć, czy grupa IT odbiega jakoś od średniej społeczeństwa, mam wrażenie, że nie tak bardzo.

    Przy braniu pieniędzy za cokolwiek warto patrzeć na to, czy to za co bierzesz pieniądze daje innym wartość. Jeżeli daje wartość to jest najważniejsze i kropka.

    Reagowanie na zmiany: Zgadzam się, że jedyną stałą rzeczą jest zmiana 🙂 Jednak każdy system dąży do najniższego stanu energetycznego. Dla ludzi będzie to oznaczało, że chcą dalej robić to co robią, bez zmiany, bez wychodzenia ze strefy komfortu i uczenia się nowych rzeczy. Oczywiście można wytrenować u siebie strategię przyzwyczajenia do zmian, ale to są raczej kwestie jednostek niż grup ludzi. Myślę, że akceptacja zmian wcale nie jest rzeczą oczywistą, ani tym bardziej trywialną.

Skomentuj