blog.testowka.pl

Archiwum wiadomości z Październik, 2013

Problemem są ludzie a nie software

opublikowany przez 28, Paź, 2013, w kategoriach Inne

195244498_01fbb73234_zJak często zdarzało wam się słyszeć, albo co gorsza mówić na przykład że:

W naszym projekcie nie da się automatyzować testów, nie robimy tego ze względu na zbyt dużą ilość legacy code.

albo:

TDD może i działa w projektach zaczynanych od zera, w naszym kodzie pisanie testów jednostkowych jest NIEMOŻLIWE

a może:

Tak, tak próbowaliśmy Continuous Integration, ale napotkaliśmy zbyt wiele problemów. Buildy były prawie cały czas zepsute, a jak ktoś dorzucił jeszcze swoje zmiany do zepsutego builda to naprawianie tego zajmowało wieki. Teraz wystarczy że nasz kod się kompiluje – testerzy odwalają kawał niezłej roboty.

To tylko kilka przykładów „wymówek” często używanych przez developerów po to by usprawiedliwić swoją niedbałość, niestaranność, brak profesjonalizmu czy nawet niekompetencje.

Mamy 2013 rok (już prawie 2014) jeśli nie stosujesz Continuous Integration to wyjdź ze swojego schronu atomowego i zobacz co dzieje się na około. O CI głośno było już 1999 roku – w IT to naprawdę dużo czasu.

Nie automatyzujesz testów – naprawdę uważasz, że jesteś w stanie efektywnie programować. Testy automatyczne to nie testowanie – to dostarczanie feedbacku. Naprawdę jesteś tak bystry żeby w złożonym środowisku rozwijanych przez siebie systemów mieć pewność, że nie wprowadzasz bugów? A może wcale nie jesteś bystry tylko klepiesz banalne aplikacje?

Nie no oczywiście, że w Twoim projekcie nie da się pisać testów jednostkowych. Pytanie tylko kto ten projekt doprowadził do takiego stanu? A może jednak się da – tylko jest to bardzo trudne? Może warto sięgnąć po jedną czy drugą książkę o pracy z legacy code i coś wreszcie z tym zrobić? Nie, nie musisz pytać o pozwolenie swojego managera – kod to Twoja działka. To Ty bierzesz za to odpowiedzialność. To Ciebie będą koledzy pokazywać palcem jeśli zacommitujesz zmiany niskiej jakości. Nie będą? Dla własnego dobra zmień kolegów – przez takich jak oni stoisz w miejscu.

Continuous Integration, Continuous Delivery, Test-Driven Development, Automatyzacja testów i wiele innych to nie są narzędzia – to są praktyki. Problemem w ich stosowaniu nie jest software z którym mamy do czynienia. Problemem są ludzie, którym brakuje dyscypliny, wiedzy i motywacji do jej zdobywania.

Problemy z softwarem można łatwiej lub trudniej rozwiązać. Gdy natomiast problemem są ludzie to jest już trochę trudniej.

11 komentarzy więcej...

Agile By Example… i inne takie…

opublikowany przez 21, Paź, 2013, w kategoriach Agile

471164507_a6e66b6013_o

Uwaga, uwaga! Dzisiaj zrobię coś co nie zdarza mi się za często (albo raczej nie piszę o tym za często na blogu). Dzisiaj przyznam jak bardzo się myliłem. Jak bardzo myliłem się co do Polskiej społeczności Agile.

Za jeden z moich życiowych celów postawiłem sobie kiedyś pracę na rzecz społeczności Agile. W zasadzie to celem była i jest walka z bezmyślnością i marnotrawstwem. Dlatego też od kilku lat organizuje i promuje różne inicjatywy (jak na przykład BYOP czy ALE). Na tym blogu możecie znaleźć też wiele postów w których narzekam (na przykład na to, że ludzie nie czytają i nie chcą się rozwijać) na to jak źle jest w naszym pięknym kraju ze społecznością Agile oraz ogólnie ludźmi.

Ostatnia konferencja Agile By Example pokazała mi jak bardzo się myliłem. A w zasadzie jak wiele zmieniło się ostatnimi laty.

Dla mnie największą wartością każdej konferencji nie są prezentacje prelegentów (te można sobie przeważnie obejrzeć na nagraniach), ale rozmowy w kuluarach. Konferencja Agile by Example jest właśnie jednym z takich wydarzeń, podczas których najwięcej dzieje się w kuluarach.

To co było moim największym zaskoczeniem to poziom rozmów kuluarowych. Jeszcze rok czy dwa lata temu, rozmowy te skupiały się głownie na narzekaniu na to jak to beznadziejnie jest w naszych firmach i jak to nie możemy z tym nic zrobić. W tym roku ludzie wymieniali się głównie swoimi historiami małych i większych sukcesów. To właśnie było najbardziej „by Example” z tej konferencji. Podobnie jak zauważyłem przy organizacji pierwszych spotkań BYOP wcale nie potrzebujemy wielkich guru z zachodu by objawili nam prawdę co do tego, jak mamy pracować.

Mamy u nas naprawdę wiele osób, które mają coraz większe doświadczenie w Agile. Doświadczenie a nie tylko teoretyczną wiedzę. Widać, że coraz więcej firm jest Agile. Co lepsze zgodnie z duchem Agile ludzie Ci nie boją się o tym opowiadać i dzielić swoimi sukcesami oraz porażkami.

W ruch Agile jestem zaangażowany mniej więcej od 2008 roku i z tej perspektywy muszę stwierdzić, że jest coraz lepiej w naszym kraju (i nie tylko). Niemal w każdym większym mieście odbywają się teraz mniej lub bardziej regularne spotkania lokalnych grup Agile, oraz BYOP. Coraz więcej osób pisze o Agile. Rośnie świadomość tego czym Agile tak naprawdę jest, a moje obawy, że Agile się komercjalizuje i staje kolejnym buzz-word powoli stają się coraz mniej zasadne. A przynajmniej jest taka nadzieja.

Wiedza i doświadczenie osób, z którymi miałem przyjemność rozmawiać przy kawie czy przy wieczornym piwie są niesamowite. Niemalże w każdej rozmowie usłyszałem coś nowego i interesującego. Szkoda tylko, że czasu było tak mało!

Myślę, że to może być wskazówka dla organizatorów by w następnych edycjach zadbali o to, by miejsca i czasu na rozmowy kuluarowe było jeszcze więcej! To właśnie tutaj są te prawdziwe przykłady z nazwy konferencji.

Nie będę pisał o prelekcjach bo w tym roku poza kilkoma wyjątkami to nie one były główną atrakcją wydarzenia (chociaż w każdej znalazłem coś inspirującego!). Mi też moja prezentacja nie wyszła do końca tak jak bym tego chciał i po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że stało się to między innymi dlatego, że założyłem, iż poziom publiczności będzie znacznie niższy niż się okazało.

Dziękuję organizatorom za ogromny trud włożony w organizację tak niesamowitego wydarzenia jakim było Agile By Example 2013. Dzięki Wam i wszystkim uczestnikom mam teraz potężny bagaż inspiracji na najbliższe miesiące. Do zobaczenia za rok!

PS: Pamiętajcie o tym by oddać swój głos na organizację Agile Lean Europe un-conference w 2014 roku w Krakowie! Dobrych konferencji nigdy za wiele, a nasza krajowa społeczność Agile z pewnością zasługuje na więcej tego typu eventów.

1 komentarz więcej...

Szkolenia finansowane przez UE – dlaczego ich nieznoszę?!

opublikowany przez 10, Paź, 2013, w kategoriach Praca

8474532085_6d010ee8d0_c
Jako trener czasami mam (wątpliwą) przyjemność prowadzić szkolenia finansowane z funduszy europejskich.

Wydawało by się, że dla większości uczestników takie szkolenia nie różnią się niczym od normalnych szkoleń. Z perspektywy trenera również nie powinno być żadnej różnicy. Niestety jest jednak zupełnie inaczej.

Szkolenia finansowane z funduszy UE przeważnie są dużo gorsze zarówno dla uczestników jak i trenerów. Niektórzy z Was zapewne powiedzą, że nie powinienem się wypowiadać na ten temat, gdyż przecież za to mi płacą – nieważne czy z konta firmy, w której szkole czy z funduszu otrzymanego z UE. Dla wielu jest to być może obojętne – dla mnie jednak nie. Nie przywykłem do dostarczania klientom byle czego, a właśnie tego oczekuje się ode mnie przeważnie, gdy szkolenie jest realizowane w ramach projektów unijnych.

Dlaczego tak jest?

Każde szkolenie to projekt – aby firma mogła dostać dofinansowanie do szkolenia musi najpierw napisać wniosek o dofinansowanie takiego szkolenia. Przeważnie odpowiedzialne za to są w firmach działy HR, tudzież zatrudnia się do tego zewnętrzną firmę. Wniosek taki musi spełniać szereg warunków. Między innymi musi się w nim zawierać cena szkolenia, jego nazwa, dokładny program, etc. Na tej podstawie firma ubiegająca się o dofinansowanie musi później zorganizować przetarg i wybrać najkorzystniejszą opcję – przeważnie tą, która jest najtańsza. Czasem zdarza się, że we wniosku zawarte zostały dodatkowe, bzdurne wymagania, które z góry eliminują wielu dostawców szkoleń.

Niestety, gdy o wyborze szkolenia decyduje cena, to często dochodzi do przypadków w których, klient jedynie marnuje czas swoich pracowników. Tak na przykład już zdarzało mi się „poprawiać” po pewnym bardzo tanim szkoleniu ze Scrum. Jednym z warunków we wniosku napisanym przez firmę X, było to, że uczestnicy zdadzą egzamin PSM I. Ups, na kilkanaście osób po „bardzo tanim szkoleniu Scrum” nikt nie miał na egzaminie więcej niż 45% (na wymagane 80%). Firma musiała jednak coś z tym zrobić, gdyż to szkolenie było częścią dużego projektu, na który dostali dużo kasy z UE. Pieniądze te w przypadku niepowodzenia i niespełnienia wymagań projektowych musieli by zwrócić. Kolejnym ciekawym przykładem było „zaawansowane szkolenie z Selenium” (za 1000zł), na którym trener głównie pokazywał Selenium IDE. Zaawansowane nie?! Już więcej się z mojego kursu na stronie nauczycie ZA DARMO!!.

Brak analizy potrzeb – niestety z moich doświadczeń (na bazie naprawdę wielu zapytań, które do nas spływają) wynika, że firmy wnioskują o beznadziejne, nikomu niepotrzebne szkolenia. Często jest to sztuka dla sztuki. Zdarzają się nawet przypadki, gdzie taki program szkoleń dla danej firmy układa zupełnie zewnętrzna firma, której w zasadzie nie obchodzi to czego ich klient potrzebuje – najważniejsze, by zrobić jak najwięcej szkoleń i odciąć dla siebie procenty za pośrednictwo w realizacji.

Szkolenia, o które często wnioskują firmy przeważnie nijak mają się do ich potrzeb, a we wnioskach pisze się albo ogólnikowo, albo (przeważnie) wręcz odwrotnie wymienia się wszystko, co przyjdzie organizatorom do głowy. Na przykład kiedyś dostaliśmy zapytanie o szkolenie z: testowania w agile, automatyzacji testów (selenium, jmetter, soapui, junit i kilka innych), narzędzia w testowaniu (jira, mantis i kilka innych), zarządzania testami, TDD i jeszcze paru innych tematów. Początkowo myślałem, że mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem i leży przede mną zapytanie o co najmniej 6-10 dni szkoleniowych – pomyślałem, że to może być niezły interes. Niestety myliłem się… Szkolenie miało być jedno i jednodniowe.

Oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły.

Brak analizy rynku szkoleń – naprawdę w wielu przypadkach miałem do czynienia z zapytaniami o certyfikowane szkolenia Scrum, w których warunkiem było zrobienie takiego szkolenia za 1000 zł/dzień dla na przykład 16 osób – oczywiście cena z egzaminem. Prawda jest taka, że nawet przy dobrych chęciach i potężnym nadmiarze wolnego czasu nie opłacało by się to żadnemu profesjonalnemu trenerowi. (W przypadku PSM dola dla Scrum.org za uczestnika  + wysokie koszty licencji trenera spokojnie przekraczają dzienną stawkę, w przypadku „niezrzeszonych” trenerów cena egzaminu to 100$/osoba). Zdarzały się też zapytania o szkolenia w kwocie 300-400 zł za dzień – często w oddalonych od trenera miastach. No wybaczcie, ale spokojnie więcej jestem w stanie zarobić na etacie w korporacji – nie opłaca mi się tyłka ruszać. Podsumowując zapytania, które przychodzą są przeważnie znacznie poniżej cen rynkowych, dlatego jakość tego typu usług jest przeważnie wątpliwa.

Co możemy z tym robimy? – nie jest na szczęście tak, że wszystkich klientów, którzy wysyłają do nas zapytania opatrzone logotypem UE odsyłamy z kwitkiem. Czasem udaje nam się delikatnie nagiąć tematykę szkolenia tak, by w ramach wniosku zrealizować, coś czego firma potrzebuje – oczywiście na podstawie dogłębnej analizy potrzeb jaką musimy sami przeprowadzać. Czasami jest to jednak niemożliwe.

Bezsensowna papierkologia – szkolenia dofinansowane z UE wiążą się bezsensowną papierkologią. Zarówno dla organizatorów oraz trenerów jak i uczestników. Wypełnianie ankiet, pre-testów, post-testów, kolejnych ankiet i innych badziewi to przeważnie około godzina lub dwie z czasu szkolenia. Bardzo cenna godzina, podczas której można by zrealizować ciekawy materiał. Dodatkowo formalności po stronie trenera i organizatora szkolenia zajmują przeważnie około jednego dnia! Naprawdę nie opłaca mi się robić tych szkoleń tanio.

Generalnie właśnie z tego powodu od teraz cena wszystkich szkoleń, które prowadzę wzrasta o 20% dla przetargów z logiem UE.

No dobrze, ale co możemy z tym zrobić? – no to sobie ponarzekaliśmy… Przydało by się coś konstruktywnego jednak. Mam zatem dla Was propozycję – jeśli będziecie chcieli napisać wniosek o szkolenie finansowane przez UE dajcie nam znać. Zupełnie za darmo porozmawiamy z Wami i pomożemy Wam przynajmniej wybrać tematykę takiego szkolenia, która będzie odpowiadała Waszym potrzebom i możliwościom. Piszcie na szkolenia@codesprinters.com . W takich przypadkach mogę nawet odpuścić wspomniane 20% :).

———————————————————–
UPDATE: Powyższy wpis wywołał kilka komentarzy (niestety off-line więc ich tutaj dosłownie nie przytoczę). Dla tych dla których powyższe nie było wystarczająco jasne – nie chodziło mi o to, że szkolenia finansowane przez UE są ZAWSZE ZŁE i BEZWARTOŚCIOWE. Powyższy post jest jedynie przestrogą i wskazówką jak nie należy tego robić. W wielu przypadkach, dla wielu organizacji dofinansowania tego typu to jedyny sposób na to, by w ogóle jakiekolwiek szkolenia w organizacji zorganizować. Generalnie chodzi mi tylko o to, by robić to z rozsądkiem i nie wyrzucać pieniędzy i czasu w błoto.

6 komentarzy więcej...

ALE 2013 – retrofleksje

opublikowany przez 08, Paź, 2013, w kategoriach Agile, Zarządzanie

ALE-glass-bigMniej więcej miesiąc temu miałem przyjemność uczestniczyć w trzeciej już edycji un-konferencji Agile Lean Europe 2013 – tym razem w Bukareszcie. ALE un-conference to jedno z najbardziej inspirujących wydarzeń jakie kiedykolwiek widziałem. Ale od początku…

Moja przygoda z ALE Network zaczęła się w 2011 roku jeszcze przed pierwszą konferencją oznaczoną zmodyfikowanym logotypem Uni Europejskiej (patrz powyżej). Pierwszy raz o ALE usłyszałem na konferencji Agile Central Europe 2011, gdzie podczas jednej z sesji open space Jurgen Apello rzucił temat integracji lokalnych społeczności w całej Europie. Właśnie tam rozważana była też idea zorganizowania pierwszej un-konferencji. Pomysł tak bardzo mi się spodobał, że gdy tylko znane były termin i miejsce (koniec sierpnia 2011, Berlin) od razu się zarejestrowałem.

Czym un-konferencja różni się od konferencji?

Normalne konferencje mają zazwyczaj z góry określony program i są organizowane przez konkretne organizacji lub firmy specjalizujące się w organizacji tego typu wydarzeń i z reguły zarabiające na tym. Un-konferencje w tym ALE są organizowane przez społeczność. W przypadku ALE oczywiście mowa o społeczności Agile i Lean.

Program un-konferencji nie jest zazwyczaj w całości z góry ustalony – wiele miejsca pozostawione jest na sesje open space i luźne dyskusje. Często zdarza się też, że program jest zmieniany w oparciu o feedback od uczestników. W przypadku ALE oprócz „tradycyjnego” formatu un-konferencji i zazwyczaj kilku krótkich ścieżek z prezentacjami wokół całego wydarzenia organizowane jest wiele różnych aktywności.

Rzeczy, których nie znajdziecie nigdzie indziej

Kids and Spouse program – jednym z pierwszych pomysłów wokół organizacji pierwszej un-konferencji ALE w 2011 roku było przygotowanie specjalnego programu dla dzieci i partnerów uczestników konferencji (warto dodać, że zupełnie bezpłatnego). Co się dzieje podczas takiego programu? To naprawdę trzeba po prostu zobaczyć – poniżej jeden z efektów współpracy z dzieciakami:

Wolontariusze – ALE Un-conference jest w całości organizowana przez wolontariuszy. Swoje siły łączą tutaj zarówno praktycy i aktywiści ze świata Agile i Lean, jak również lokalne społeczności i środowiska uniwesyteckie.

Kolacja z „nieznajomymi” – jednym z pomysłów na integracje uczestników jest kolacja z nieznajomymi. Organizatorzy dbają o to by zarezerwować pojedyncze stoliki w wielu różnych restauracjach w okolicy po to, by uczestnicy mogli się samo-zorganizować przy ich wyborze, tak aby zjeść kolacje z jak największą ilością osób, których się wcześniej nie znało. Uwierzcie mi na słowo – to niesamowite jak wiele ciekawych historii można usłyszeć od „nieznajomych” i jak łatwo w ten sposób zyskać nowych przyjaciół.

Niesamowicie aktywna społeczność – ALE to przede wszystkim ludzie. Ale nie do końca zwyczajni ludzie. Większość z nas to pasjonaci, którzy uwielbiają dzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami z innymi.

Za każdym razem inne miejsce i inni organizatorzy – co roku konferencja odbywa się w innym mieście i w innym kraju. Zmieniają się też organizatorzy (przeważnie prawie wszyscy). Oczywiście doświadczenia z organizacji poprzednich edycji są przekazywane nowym osobom. Do tej pory ALE odbywało się kolejno w Berlinie, Barcelonie i Bukareszcie.

Non-profit – całe wydarzenie organizowane jest na zasadach non-profit. Dochód z biletów (a w zasadzie to co zostanie po opłaceniu kosztów) jest przekazywany na cele charytatywne.

Organizatorzy i prelegenci również płacą za bilety – w większości przypadków wstęp na tradycyjne konferencje jest dla organizatorów i prelegentów oczywiście bezpłatny. W wielu przypadkach płaci się prelegentom za wystąpienia (często niemałe pieniądze). W przypadku ALE wszyscy za bilety płacą tyle samo – prezentacje i prelegenci nie są główną atrakcją tego wydarzenia. Liczy się przede wszystkim społeczność, wiedza i doświadczenie każdego uczestnika z osobna. Tutaj wszyscy są równi.

Lokalne społeczności – ALE Network to nie tylko coroczna konferencja. Wokół ALE dzieje się wiele ciekawych wydarzeń organizowanych ogólnie przez ALE Network, a także przez lokalne społeczności. W Krakowie działa na przykład społeczność ALE Kraków która organizuje cykliczne spotkania i prelekcje.

ALE 2013

W tym roku ALE Un-conference odbyło się po raz trzeci. Miałem przyjemność uczestniczyć również w pierwszej edycji w Berlinie. Wszelkie moje oczekiwania co do tego wydarzenia zostały (ponownie) spełnione – powiedział bym, że nawet znacznie ponad wymiar. To niesamowite jak wiele inspiracji można czerpać ze „zwykłych” rozmów z innymi mniej lub bardziej doświadczonymi ludźmi. Nie ma sensu rozpisywać się o prezentacjach, prelegentach czy poszczególnych tematach poruszanych podczas rozmów. W tym po prostu trzeba wziąć udział, to trzeba poczuć na własnej skórze.

ALE 2014

A jeśli już mowa o udziale w tego typu wydarzeniach postanowiliśmy połączyć nasze siły z Tomkiem Wykowskim i zgłosić Kraków jako kandydata na miasto, w którym powinna odbyć się un-konferencja ALE w 2014 roku.

Jeśli chcecie pomóc przy organizacji napiszcie mi maila – przyda się każda pomoc. To co możecie zrobić już teraz to zagłosować na naszą propozycję organizacji ALE 2014 w Krakowie.

3 komentarze więcej...