blog.testowka.pl

Komentarz do: „Błąd Arystotelesa w IT”

opublikowany przez 26, Lut, 2014, w kategoriach Agile, CI, Scrum, XP

[W ostatnim wydaniu Computerworld pojawił się artykuł autorstwa Bogdana Berezy zatytułowany „Błąd Arystotelesa w IT„, który wręcz domagał się komentarza. Nie chodzi tyle o jakieś rażące błędy merytoryczne ale raczej o niedomówienia i drobne naginanie faktów, które troszeczkę zaciemniają prawdziwy obraz. Komentarz jednak trochę urósł więc zrobiła się z tego też notka na blogu – poniżej… zapraszam do dyskusji]

Wygląda na to, że autor pisząc o testowaniu w Agile jako o czymś co jest w 85% takie samo jak „zwykłe” testowanie chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego czym faktycznie testowanie w Agile różni się od testowania w procesach „tradycyjnych”.

Pamiętam jak kilka dobrych lat temu zmieniłem pracę przenosząc się z organizacji pracującej wg tzw. Modelu Kaskadowego opatrzonego normami ISO i certyfikatami CMMI do prawdziwie zwinnego zespołu pracującego w Scrum… Różnica była zasadnicza!

Oczywiście zgadzam się, że samo testowanie to testowanie i nie różni się niczym w obydwu podejściach… Smutny jest fakt, że wielu „testerów” w tym obszarze ma nadal poważne, podstawowe braki dotyczące technik testowania i projektowania testów, pomimo nawet uczestnictwa w wielu certyfikowanych szkoleniach, które częściej bardziej uczą jak zdać egzamin, niż jak faktycznie coś dobrze przetestować (oczywiście zdarzają się wyjątki)…

Wracając do różnic pomiędzy Agile a nie-Agile… Już na przykład: rola testera, jego miejsce w zespole i organizacji, wartość i sposoby komunikacji, zasadnicza przewaga bezpośredniej współpracy wewnątrz zespołu wskroś-funkcjonalnego ponad przerzucanie się zgłoszeniami bugów pomiędzy działem testów i działem programowania, częstotliwość testowania, feedback dla programistów, proporcje pomiędzy testami regresyjnymi a testami akceptacyjnymi zupełnie nowych funkcjonalności, rola automatyzacji testów i jej wsparcie w procesie testowym i procesie zapewniania jakości oprogramowania, ciągła integracja i ciągłość testowania to tylko niektóre z różnic, o który autor zdaje się zapominać… Jest tego trochę więcej niż by mogło się, a przynajmniej na tyle więcej że potrafimy nad tym pracować przez ponad 80% czasu na naszych warsztatach z Testowania w Agile na które serdecznie autora zapraszam.

Samo omawianie od podstaw metod zwinnych w 2014 roku jest już raczej zbyteczne.
Agile nie jest już żadną nowością – 13 lat praktyki od Manifestu Agile popartych wieloma sukcesami to przy obecnym tempie naszego życia i rozwoju chyba już całkiem sporo. A początków Agile można się doszukiwać w okolicach 1991 roku, a jak twierdzą niektórzy (np. Tom Gilb) jeszcze jakieś 20 lat wcześniej…

Co do samej terminologii stosowanej w Agile to… „Jeśli chcesz coś zmienić to musisz coś zmienić” – terminologia i używany język są dobrym punktem startu. Ma to głębokie uzasadnienie zwłaszcza, gdy potrzebujemy zmienić istniejącą organizację.

Podsumowując – nie rozumiem co autor miał na myśli krytykując realnie działające (przynajmniej na podstawie moich kilkuletnich doświadczeń) metody jakoby były one zupełnie nienaukowymi „modnymi bzdurami”. Tym bardziej, że metody te również mają podstawy w nauce – może bardziej w psychologii i naukach humanistycznych niż inżynierii ale jednak…

Przypominam, że „Waterfall” również kiedyś był modną bzdurą, która z siłą wodospadu miała popychać projekty IT do przodu…
Zmieniła się jednak rzeczywistość i mechanizmy współczesnego wytwarzania oprogramowania przez co dawne metody przestały działać… Już widać, że Scrum powoli przestaje być wystarczający na współczesnym rynku, a wydania raz na dwa tygodnie wywołują uśmiech na twarzach praktyków Continuous Delivery pracujących w organizacjach tworzących produkty według zasad Lean Startup (gdzie nikt nie wspomina nawet o rzeczach z ich perspektywy tak archaicznych jak inżynieria wymagań)


6 Comments for this entry

  • belizar

    Streser, wspomniałeś w artykule o tym, że wielu szkoleniach branżowych bardziej uczy się jak zdać egzamin a nie jak testować z pewnymi wyjątkami. Czy mógłbyś podać jakieś przykładowe szkolenia, które pokazują bardziej praktyczną stronę testowania?

  • streser

    Dopracowujemy właśnie z Remigiuszem szkolenie Podstawy testowania: http://agileszkolenia.pl/szkolenie/podstawy-testowania-oprogramowania/ które ma być w zamyśle odpowiedzią na to co widzimy na rynku.

    Chcemy przedstawić matematyczne, logiczne i analityczne podejście do definiowania przypadków testowych i samego wykonywania testów oraz skupić się na wartości biznesowej dostarczanej przez testy same w sobie. (opis i materiały in progress)

    Szkolenia z Rapid Software Testing Jamesa Bacha i Michaela Boltona to też całkiem niezły przykład jak można dobrze zrobić szkolenie skupiające się na konkretnych umiejętnościach testera.

  • Radek

    Dobrze podsumowane. Pan Bereza od dłuższego czasu kreuje się na krytyka wszystkiego. Z jednej strony to takie polskie, z drugiej gdzieś musi być granica. Myślę, że strasznie brakuje w jego publikacjach pokory. Coraz bardziej wygląda to na bajdużenie dziadka: „w moich czasach [wstaw dowolne] było lepsze”.

  • Bogdan

    1. Co miałem w artykule na myśli, to jednak jest proste: że choć dobrze realizowane praktyki agile są świetne, to pod etykietką „agile” wiele osób i organizacji promuje tylko modne bzdury = rzeczy merytorycznie jałowe.

    2. Co do „szkoleń” Bacha i Boltona, które nie uczą niczego, poza przeświadczeniem uczestników, że znalezienie paru bugów i krytyka wszystkich technik rzekomo przestarzałych czyni z nich wielkich testerów.

    3. Co do oceny ISTQB zgadzam się na 111% 🙂

    4. Panie Smilgin, pan Bereza nie kreuje się na krytyka wszystkigo, tylko jest krytykiem hałaśliwej głupoty i wrzaskliwego marketingu, za którymn jest zero merytoryki, jak u Pana. Ale nie powiem, że za moich czasów (to niby kiedy? kiedy Pan uczestniczył w prowadzonych przeze mnie szkoleniach i popisywał się krytkowaniem ISTQB?) było lepiej, bo – jak widać z mojego artykułu – głupoty i modnych bzdur nie brakowało i dawniej, tylko pod innymi nazwami byy 😉

  • Bogdan

    Szkolenie http://agileszkolenia.pl/szkolenie/podstawy-testowania-oprogramowania/ wydaje się fajne, tylko jego rzekoma „praktyczność” jakoś mi umyka, zakres tematyczny jest niemal identyczny jak podstawy ISTQB (choć inne nazwy – ale to nie wystarcza). Zupełnie niestety w opisie nie widzę obiecanego „matematycznego, logicznego i analitycznego” podejścia, chyba że ortogonalne macierze? – zero przydatności w praktyce.

Skomentuj