blog.testowka.pl

Praca

Szukamy QA!

opublikowany przez 21, Maj, 2015, w kategoriach Inne, Praca, Testowanie

Przez długi czas w Pragmatic Coders pracowaliśmy bez QA. Później mieliśmy testera po stronie klienta. W obydwu przypadka radziliśmy sobie całkiem dobrze. Teraz jednak stwierdziliśmy, że chcielibyśmy radzić sobie jeszcze lepiej.

Datego…

Poszukujemy osoby na stanowisko Quality Assurance Engineer, która wniesie dodatkową wartość do naszego zespołu.

Jeśli:

  • jesteś przyzwyczajony do pracy od 8 do 16 i nie wyobrażasz sobie tego jak można inaczej (nie tolerujesz wychodzenia z pracy kiedy się chce i pracy zdalnej jeśli ma się na to ochotę),
  • masz certyfikat ISTQB Advanced Level i posiadasz szerokie doświadczenie w stosowaniu omawianych tam praktyk,
  • jesteś ekspertem w pracy w ciągłym konflikcie z developerami i potrafisz ten konflikt efektywnie wykorzystywać do tego, by zapewnić jak najwyższą jakość,
  • Agile dla Ciebie jest fajny, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że w praktyce lepiej jest jednak napisać plan testów, przypadki testowe i scenariusze,
  • masz bogate doświadczenia jako Test Manager i z łatwością zbudujesz dla nas dział testów w skład którego wejdą Twoi nowi podwładni,
  • masz doświadczenie w automatyzacji testów i wiesz, że automatyzacja ma sens tylko jeśli funkcjonalności są już stabilne i nie będą się zmieniać,
  • potrafisz sukcesywnie odseparować swoje życie od pracy (bo przecież praca to smutny obowiązek, ale jednak konieczny by móc się poza nią rozwijać),
  • jesteś prawdziwym ekspertem w wykonywaniu scenariuszy testowych, a Twoje raporty z testów i zgłoszenia błędów są zawsze bardzo starannie opisane i nie wyobrażasz sobie by można to było robić inaczej,
  • wiesz jak efektywnie wtestować jakość w oprogramowanie – znasz wiele praktyk, które na to pozwalają i wiesz jak je wdrożyć w życie,
  • potrafisz efektywne komunikować się z programistami używając wyłacznie Jiry (i/lub innego bugtrackera),

…jeśli spełniasz powyższe wymagania… to… raczej nie masz czego u nas szukać… No chyba, że szukasz terapii szokowej…

W innych przypadkach daj nam znać – chętnie porozmawiamy o Twoim doświadczeniu! Nie liczy się dla nas piękne CV i dekady doświadczeń w korpo – prawdziwa wiedza i doświadczenie oraz chęć i umiejętność szybkiego uczenia się – to jest to, co jest dla nas najważniejsze!

Więcej informacji i faktyczne wymagania znajdziecie tutaj.

Wiemy, że poprzeczka jest dosyć wysoko, ale nasz zespół w tej chwili potrzebuje osób, które faktycznie nie będą zostawały z tyłu w tym szybko zmieniającym sie i rozwijającym środowisku. W każdym razie postaramy się w miarę możliwości dać szansę każdemu kto spełnia przynajmniej kilka z wymienionych wymagań.

Widełki (bo przecież trzeba): 3000-8000 PLN (netto)
Zasady są proste – wynagrodzenie zależy od ilości spełnianych wymagań.

Miejsce pracy: Kraków
Umowa o Dzieło/Zlecenie lub B2B.

Jeśli macie jakieś pytania to dajcie znać.

 

 

1 komentarz więcej...

Jeśli nie wiadomo o co chodzi…

opublikowany przez 10, Lut, 2015, w kategoriach Praca, Programowanie, Testowanie, Zarządzanie

…to chodzi o pieniądze…

Konkretnie o stawki w widełkach płacowych w ogłoszeniach o pracę. Już któryś raz spotkałem się z opinią, że ogłoszenia o pracę dla developerów/testerów/etc. powinny zawierać widełki płacowe. Oczywiście się z tym zgadzam. Ale ostatnio na grupie poświęconej testowaniu oprogramowania na Facebooku pojawił się też pomysł by widełki te nie były zbyt szerokie. Z perspektywy (dosyć świeżego) pracodawcy to mnie to troszeczkę ukłuło.

Co jeśli ktoś płaci ludziom faktycznie pomiędzy 2k a 10k PLN i to faktycznie zależy od umiejętności danej osoby? W Pragmatic Coders szukamy zarówno doświadczonych wymiataczy jak i osób ambitnych lecz jeszcze z niewielkim doświadczeniem, które maja duży potencjał. Ponadto zdarza się, że sporo osób z najwyższymi oczekiwaniami finansowymi (pytamy o to zanim zaprosimy kogoś na rozmowę) wypada dużo słabiej na rozmowach niż osoby z oczekiwaniami z pierwszej połowy widełek.
 
Sami zatrudniamy ludzi i stawki są naprawdę różne (może nie aż tak rozjechane, ale jednak) i faktycznie jest to w dużej mierze zależne od ich umiejętności. A raczej od tego jak dobrze wypadną na rozmowie/podczas rozwiązywania zadań rekrutacyjnych.
Jeśli chciałbym wrzucić widełki typu 8-10k to musiał bym podziękować większości kandydatów, których zatrudniliśmy bo najzwyczajniej ich umiejętności nie były dla nas tyle warte. Nie wiem też ile osób doszło by do wniosku, że są po prostu „za słabe” na takie pieniądze i by do nas nie napisało. Niemniej jednak dzięki temu, że nasze widełki są szersze pracujemy teraz z ludźmi z dużym potencjałem, których pensje odpowiadają ich umiejętnościom.
 
To co proponuję wszystkim malkontentom, którzy narzekają na brak czy niedokładność widełek to aby podawali swoje oczekiwania finansowe w przesyłanych CV. Wystarczy zrobić tam dopisek, żeby pracodawcy nie zawracali nam głowy jeśli uważają, że na podstawie CV/profilu na linkedIn/20 minut rozmowy przez telefon nasze umiejętności nie są dla nich tyle warte, lub jeśli w ogóle nie są w stanie tyle zapłacić komuś na tym stanowisku. Z mojego doświadczenia – takie coś w zasadzie eliminowało temat pieniędzy podczas dalszych rozmów lub było to dogadywane z różnym skutkiem na samym początku komunikacji. I pisze to zarówno z perspektywy kandydata jak i pracodawcy. 
 
Oczywiście moja propozycja nie wyklucza potrzeby widełek w ogłoszeniach. To tylko pewna propozycja rozszerzenia netykiety dla wspólnego dobra pracodawców i kandydatów. 
 
Z trzeciej strony jeśli dla kogoś jedynym powodem do tego by z nami współpracować miała by być kasa, to nie jestem przekonany czy wszyscy będziemy docelowo z takiego układu zadowoleni.
Osobiście gdy, kiedyś szukałem pracy to uważałem, że podanie moich oczekiwań płacowych na początku kontaktów (w CV, pierwszym mailu, przez telefon) to po prostu pragmatyczna oszczędność czasu osoby rekrutujące ale także przede wszystkim MOJEGO… Także szczerze polecam taki sposób komunikacji – także z nami gdybyście programowaniem w Pythonie byli zainteresowani.

4 komentarze więcej...

Podsumowanie 2013 roku

opublikowany przez 30, Gru, 2013, w kategoriach Praca

Rok 2013 dobiega końca więc pora na krótkie podsumowanie i refleksję nad tym co w tym roku udało mi się osiągnąć i czym myślę że warto się pochwalić. Podsumowanie podzieliłem na kilka kategorii.

Rok 2013 w liczbach

  • 324 uczestników moich szkoleń – liczone są zarówno szkolenia komercyjne jak i darmowe szkolenia i warsztaty dla społeczności. To by tłumaczyło dlaczego mam problemy z zapamiętywaniem imion. Nie liczę tutaj osób, które coachowałem.
  • 38 dni coachingu i doradztwa dla 4 klientów – niesamowite doświadczenia i wyzwania. Począwszy od walki z korporacyjną rzeczywistością a skończywszy na wdrażaniu Continuous Delivery.
  • 13 konferencji na których miałem przyjemność występować, szerzyć wiedzę, inspirować, drażnić, rzucać wyzwania, siać zamęt i czasem obrażać :).

Wydarzenia warte odnotowania 2013

  • Pierwsze prawie darmowe szkolenie Scrum – eksperyment się powiódł. Udało się zorganizować darmowe szkolenie, przyszło ponad 25 osób i wszyscy zobligowali się do zrobienia czegoś dla społeczności w zamian za szkolenie. To z pewnością nie ostatnie takie wydarzenie. Mało tego jest też plan jak przerobić to na coś bardziej regularnego i jeszcze bardziej wartościowego. Wielkie podziękowania dla blogerów i użytkowników twittera, którzy wsparli całą akcję i pomogli ją nagłośnić! To jest potencjał który też warto by było jakoś wykorzystać!
  • Pierwsze Coach Retreat w Krakowie – zapoczątkowaliśmy nowy cykl spotkań. Następne najprawdopodobnie już w lutym. Już teraz zapraszam.

Niektóre konferencje w których uczestniczyłem

O ile częściej w konferencjach głównie uczestniczę jako prelegent niż uczestnik to poniżej wymieniłem kilka konferencji ocenianych z perspektywy (również) uczestnika, które moim zdaniem zasłużyły na wspomnienie:

  • Agile By Example – ta konferencje w tym roku zaskoczyła mnie najbardziej. Zaskoczyła pozytywnie, gdyż pokazała mi, że stan naszego krajowego IT nie jest taki zły jak jeszcze kilka lat temu. Obudziliśmy się z letargu i powoli zaczynamy nadążać za zachodem.
  • ALE 2013 – w tym roku w Bukareszcie podczas ALE poznałem kolejnych wspaniałych ludzi, którzy zainspirowali mnie do dalszego działania i rozwoju!
  • SQA Days – pozytywne zaskoczenie dotyczące tego jak aktywna i duża jest społeczność IT na Ukrainie. W kontekście obecnej sytuacji w tym kraju gorąco kibicuję im w tym by udało im się osiągnąć stan pozwalający na dalszy rozwój społeczności oraz wiedzy w IT (cokolwiek by to nie miało być).
  • TestingCup 2013 – pierwsze w Polsce mistrzostwa w testowaniu oprogramowania. Bardzo ciekawe wydarzenie – polecam wszystkim kolejne edycje. Pozytywny sygnał że w świecie testerskim też coś (co prawda powoli ale) się dzieje.

Szkolenia w których uczestniczyłem warte odnotowania

Ja ogólnie rzadko uczestniczę w szkoleniach, a jeśli już to są to przeważnie szkolenia znajomych, którzy zapraszają mnie bym pomógł im usprawnić ich metody i warsztaty. Niemniej jednak w tym roku byłem na kilku warsztatach i jeden z nich zasłużył z pewnością na wyróżnienie:

  • Warsztaty Coach’s Mindset – prowadzone przez Lynn Skotnitsky. Te warsztaty delikatnie ale znacząco odmieniły mój sposób postrzegania otoczenia. Wiedza, która do tej pory pomimo tego, iż dosyć bogata to jednak mocno teoretyczna nagle nabrała większego sensu, a jej wykorzystywanie w praktyce stało się dla mnie wręcz naturalnym.

Inne 

Tutaj to, co nie pasuje do pozostałych kategorii:

  • Organizacja ALE 2014 – po długich bojach i dzięki wielkiemu zaangażowaniu społeczności Agile z całego kraju udało się wywalczyć organizację ALE 2014 w Krakowie! To duża szansa dla nas jak praktyków Agile by nie tylko zaprezentować się przed innymi ale także zaczerpnąć wiedzy od innych praktyków z całej Europy.
  • W tym roku ukazały się też moje dwie książki „Mity i Problemy w Agile” opisująca doświadczenia zebrane z transformacji Agile, szkoleń, coachingów oraz spotkań różnych społeczności a także  „Agile Transformacje” na podstawie pracy z zespołem Futbolowo.pl

Powyżej tylko kilka z naprawdę wielu wartych odnotowania wydarzeń, które miały miejsce w tym roku. A wam co przychodzi do głowy? Zachęcam do dyskusji na facebooku.

Dodaj komentarz więcej...

Szkolenia finansowane przez UE – dlaczego ich nieznoszę?!

opublikowany przez 10, Paź, 2013, w kategoriach Praca

8474532085_6d010ee8d0_c
Jako trener czasami mam (wątpliwą) przyjemność prowadzić szkolenia finansowane z funduszy europejskich.

Wydawało by się, że dla większości uczestników takie szkolenia nie różnią się niczym od normalnych szkoleń. Z perspektywy trenera również nie powinno być żadnej różnicy. Niestety jest jednak zupełnie inaczej.

Szkolenia finansowane z funduszy UE przeważnie są dużo gorsze zarówno dla uczestników jak i trenerów. Niektórzy z Was zapewne powiedzą, że nie powinienem się wypowiadać na ten temat, gdyż przecież za to mi płacą – nieważne czy z konta firmy, w której szkole czy z funduszu otrzymanego z UE. Dla wielu jest to być może obojętne – dla mnie jednak nie. Nie przywykłem do dostarczania klientom byle czego, a właśnie tego oczekuje się ode mnie przeważnie, gdy szkolenie jest realizowane w ramach projektów unijnych.

Dlaczego tak jest?

Każde szkolenie to projekt – aby firma mogła dostać dofinansowanie do szkolenia musi najpierw napisać wniosek o dofinansowanie takiego szkolenia. Przeważnie odpowiedzialne za to są w firmach działy HR, tudzież zatrudnia się do tego zewnętrzną firmę. Wniosek taki musi spełniać szereg warunków. Między innymi musi się w nim zawierać cena szkolenia, jego nazwa, dokładny program, etc. Na tej podstawie firma ubiegająca się o dofinansowanie musi później zorganizować przetarg i wybrać najkorzystniejszą opcję – przeważnie tą, która jest najtańsza. Czasem zdarza się, że we wniosku zawarte zostały dodatkowe, bzdurne wymagania, które z góry eliminują wielu dostawców szkoleń.

Niestety, gdy o wyborze szkolenia decyduje cena, to często dochodzi do przypadków w których, klient jedynie marnuje czas swoich pracowników. Tak na przykład już zdarzało mi się „poprawiać” po pewnym bardzo tanim szkoleniu ze Scrum. Jednym z warunków we wniosku napisanym przez firmę X, było to, że uczestnicy zdadzą egzamin PSM I. Ups, na kilkanaście osób po „bardzo tanim szkoleniu Scrum” nikt nie miał na egzaminie więcej niż 45% (na wymagane 80%). Firma musiała jednak coś z tym zrobić, gdyż to szkolenie było częścią dużego projektu, na który dostali dużo kasy z UE. Pieniądze te w przypadku niepowodzenia i niespełnienia wymagań projektowych musieli by zwrócić. Kolejnym ciekawym przykładem było „zaawansowane szkolenie z Selenium” (za 1000zł), na którym trener głównie pokazywał Selenium IDE. Zaawansowane nie?! Już więcej się z mojego kursu na stronie nauczycie ZA DARMO!!.

Brak analizy potrzeb – niestety z moich doświadczeń (na bazie naprawdę wielu zapytań, które do nas spływają) wynika, że firmy wnioskują o beznadziejne, nikomu niepotrzebne szkolenia. Często jest to sztuka dla sztuki. Zdarzają się nawet przypadki, gdzie taki program szkoleń dla danej firmy układa zupełnie zewnętrzna firma, której w zasadzie nie obchodzi to czego ich klient potrzebuje – najważniejsze, by zrobić jak najwięcej szkoleń i odciąć dla siebie procenty za pośrednictwo w realizacji.

Szkolenia, o które często wnioskują firmy przeważnie nijak mają się do ich potrzeb, a we wnioskach pisze się albo ogólnikowo, albo (przeważnie) wręcz odwrotnie wymienia się wszystko, co przyjdzie organizatorom do głowy. Na przykład kiedyś dostaliśmy zapytanie o szkolenie z: testowania w agile, automatyzacji testów (selenium, jmetter, soapui, junit i kilka innych), narzędzia w testowaniu (jira, mantis i kilka innych), zarządzania testami, TDD i jeszcze paru innych tematów. Początkowo myślałem, że mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem i leży przede mną zapytanie o co najmniej 6-10 dni szkoleniowych – pomyślałem, że to może być niezły interes. Niestety myliłem się… Szkolenie miało być jedno i jednodniowe.

Oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły.

Brak analizy rynku szkoleń – naprawdę w wielu przypadkach miałem do czynienia z zapytaniami o certyfikowane szkolenia Scrum, w których warunkiem było zrobienie takiego szkolenia za 1000 zł/dzień dla na przykład 16 osób – oczywiście cena z egzaminem. Prawda jest taka, że nawet przy dobrych chęciach i potężnym nadmiarze wolnego czasu nie opłacało by się to żadnemu profesjonalnemu trenerowi. (W przypadku PSM dola dla Scrum.org za uczestnika  + wysokie koszty licencji trenera spokojnie przekraczają dzienną stawkę, w przypadku „niezrzeszonych” trenerów cena egzaminu to 100$/osoba). Zdarzały się też zapytania o szkolenia w kwocie 300-400 zł za dzień – często w oddalonych od trenera miastach. No wybaczcie, ale spokojnie więcej jestem w stanie zarobić na etacie w korporacji – nie opłaca mi się tyłka ruszać. Podsumowując zapytania, które przychodzą są przeważnie znacznie poniżej cen rynkowych, dlatego jakość tego typu usług jest przeważnie wątpliwa.

Co możemy z tym robimy? – nie jest na szczęście tak, że wszystkich klientów, którzy wysyłają do nas zapytania opatrzone logotypem UE odsyłamy z kwitkiem. Czasem udaje nam się delikatnie nagiąć tematykę szkolenia tak, by w ramach wniosku zrealizować, coś czego firma potrzebuje – oczywiście na podstawie dogłębnej analizy potrzeb jaką musimy sami przeprowadzać. Czasami jest to jednak niemożliwe.

Bezsensowna papierkologia – szkolenia dofinansowane z UE wiążą się bezsensowną papierkologią. Zarówno dla organizatorów oraz trenerów jak i uczestników. Wypełnianie ankiet, pre-testów, post-testów, kolejnych ankiet i innych badziewi to przeważnie około godzina lub dwie z czasu szkolenia. Bardzo cenna godzina, podczas której można by zrealizować ciekawy materiał. Dodatkowo formalności po stronie trenera i organizatora szkolenia zajmują przeważnie około jednego dnia! Naprawdę nie opłaca mi się robić tych szkoleń tanio.

Generalnie właśnie z tego powodu od teraz cena wszystkich szkoleń, które prowadzę wzrasta o 20% dla przetargów z logiem UE.

No dobrze, ale co możemy z tym zrobić? – no to sobie ponarzekaliśmy… Przydało by się coś konstruktywnego jednak. Mam zatem dla Was propozycję – jeśli będziecie chcieli napisać wniosek o szkolenie finansowane przez UE dajcie nam znać. Zupełnie za darmo porozmawiamy z Wami i pomożemy Wam przynajmniej wybrać tematykę takiego szkolenia, która będzie odpowiadała Waszym potrzebom i możliwościom. Piszcie na szkolenia@codesprinters.com . W takich przypadkach mogę nawet odpuścić wspomniane 20% :).

———————————————————–
UPDATE: Powyższy wpis wywołał kilka komentarzy (niestety off-line więc ich tutaj dosłownie nie przytoczę). Dla tych dla których powyższe nie było wystarczająco jasne – nie chodziło mi o to, że szkolenia finansowane przez UE są ZAWSZE ZŁE i BEZWARTOŚCIOWE. Powyższy post jest jedynie przestrogą i wskazówką jak nie należy tego robić. W wielu przypadkach, dla wielu organizacji dofinansowania tego typu to jedyny sposób na to, by w ogóle jakiekolwiek szkolenia w organizacji zorganizować. Generalnie chodzi mi tylko o to, by robić to z rozsądkiem i nie wyrzucać pieniędzy i czasu w błoto.

5 komentarzy więcej...

O tym jakie to „ciekawe” i „unikatowe” oferty pracy mamy na rynku…

opublikowany przez 12, Wrz, 2013, w kategoriach Inne, Praca

worksucks

Wszelkiej maści rekruterzy i head hunterzy coraz częściej zapełniają folder ze spamem w mojej skrzynce pocztowej. Na portalach społecznościowych typu Golden Line i LinkedIn korespondencja tego typu stanowi przeważającą większość wiadomości, które otrzymuję.

Dlaczego z reguły na nie nie odpowiadam? Ponieważ nie chce pracować dla firmy, która traktuje ludzi jak zasoby – jeśli nie zadają sobie trudu by samemu dotrzeć do potencjalnych pracowników, to raczej nie będzie im później na nich zależało. Pomijam już kwestie tego, że jakość takich usług zazwyczaj (pewnie nie zawsze) pozostawia wiele do życzenia. Jak ktoś, kto nie zna mojej firmy może znaleźć mi odpowiednich pracowników, których ja sam bym zatrudnił.

Niestety tego typu handel żywym towarem staje się coraz bardziej popularny na całym świecie. Jest na szczęście też coraz więcej inicjatyw które stanowczo walczą z tego typu bezsensownym marnotrawieniem ludzkiego potencjału.

Piszę tutaj nie tylko jako teoretyk ale też praktyk, który miał (nie) przyjemność korzystać z takich usług zarówno jako rekrutowany jak i ten, który postanowił spróbować skorzystać z usług firmy zajmującej się rekrutacją do wyszukania i pozyskania odpowiednich pracowników – w ramach eksperymentu (który kosztował nas bardzo dużo niestety).

Poniżej prezentuje jedną z wiadomości jakie otrzymałem na Golden Line oraz moje komentarze:

Witam Panie Wiktorze,

W imieniu dyrektora personalnego, globalnego lidera rozwiązań informatycznych, poszukuję do nowoczesnego centrum w Krakowie, osób na stanowisko: Tester Oprogramowania.

Ofertę wyróżnia:

-Bardzo ciekawa praca oparta o najnowsze technologie
-Możliwość udziału w innowacyjnych projektach
-Rozwój wiedzy i kompetencji poprzez zaprojektowaną ścieżkę kariery
-Rozbudowany pakiet szkoleń wprowadzających, obejmujący szkolenia techniczne, technologiczne oraz z umiejętności miękkich
-Przyjazna atmosfera w pracy
-Dostęp do prywatnej opieki medycznej
-Karta Benefit MultiSport
-Bardzo dobre warunki finansowe, w granicach 5 – 8 tys zł brutto

Wymagania:

-Wykształcenie wyższe techniczne
-Podstawowa znajomość relacyjnych baz danych i SQL
-Znajomość zagadnień z zakresu testowania aplikacji i zapewniania jakości
-Znajomość zagadnień z zakresu metod analizy strukturalnej i obiektowej
-Znajomość języka angielskiego
-Zdolność uczenia się i wykorzystywania doświadczeń
-Komunikatywność

Czytając tego maila miałem ochotę zanegować wszystko co było w nim napisane, a więc po kolei:

W imieniu dyrektora personalnego, globalnego lidera rozwiązań informatycznych, poszukuję do nowoczesnego centrum w Krakowie, osób na stanowisko: Tester Oprogramowania.

Co to za lider, który wstydzi się podać swoją nazwę? To tani chwyt, który pozwala rekruterowi nawiązać pierwszy kontakt. Pamiętajcie, ze rekruterzy to sprzedawcy, a sprzedawcy są od tego żeby wcisnąć nam coś czego nie potrzebujemy. Jak czegoś na prawdę potrzebujemy to sami potrafimy to znaleźć i zdobyć. Nie jesteśmy przecież upośledzeni – przecież pracujemy w IT, no nie?

Ciekawe ponadto dlaczego pan rekruter myśli, że mógłbym z moim doświadczeniem być zainteresowany pracą jako Tester Oprogramowania. Ciekawe czy w ogóle zapoznał się z moim profilem.

Ofertę wyróżnia:

O nie wątpię, że wyróżnia… A właściwie… to wątpię… Mniej więcej to samo jest w każdej ofercie…

-Bardzo ciekawa praca oparta o najnowsze technologie

Ciekawe jakie to technologie? Java, C#, Ruby on Rails? To wszystko to nie jest nic nowego? Jak już ktoś pisze o najnowszych technologiach to lepiej by było, gdyby podał o jakie technologie chodzi. Przy okazji (zakładając, że faktycznie są to najnowsze technologie) wzrosły by sznase na znalezienie kogoś, kto daną technologią się interesuje.

-Możliwość udziału w innowacyjnych projektach

Ciekawe co ogłoszeniodawca rozumie przez innowacje? To temat rzeka.

-Rozwój wiedzy i kompetencji poprzez zaprojektowaną ścieżkę kariery

Fajnie, że ktoś wie lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre i z góry zaprojektował moją ścieżkę kariery. Poza tym nie rozumiem jak zaprojektowana ścieżka kariery ma się do rozwoju wiedzy i kompetencji?

-Rozbudowany pakiet szkoleń wprowadzających, obejmujący szkolenia techniczne, technologiczne oraz z umiejętności miękkich

Czytam to i myślę sobie: czyli macie tak poplątane procesy i badziewny produkt, że potrzebne są szkolenia wprowadzające by móc cokolwiek z nim zrobić? Dodatkowo uważacie, że problem leży w umiejętnościach miękkich jak na przykład radzenie sobie ze stresem, rozwiązywanie konfliktów – zwłaszcza z managerami, o i może motywacja! 

A może się mylę i chodzi o to, że i tak nie liczą na to, że zatrudnią kogoś kto wie cokolwiek i z góry zakładają, że trzeba będzie kogoś takiego od zera wszystkiego nauczyć.

-Przyjazna atmosfera w pracy

Czy szanowny rekruter był w tej firmie, pracował tam i wie, że taka właśnie atmosfera tam panuje?

-Dostęp do prywatnej opieki medycznej
-Karta Benefit MultiSport

O super, ale to akurat dzisiaj już chyba nie wyróżnia ofert pracy. Może się mylę…

-Bardzo dobre warunki finansowe, w granicach 5 – 8 tys zł brutto

O! Pierwszy pozytyw, wreszcie w ofertach podają widełki finansowe! Po przeliczeniu 3500-5500 na rękę. Chyba całkiem nieźle jak na stanowisko Tester Oprogramowania.

Dobrze – przejdźmy do wymagań:

-Wykształcenie wyższe techniczne

Ups, niestety nie spełniam tego wymagania, więc odpadam. Jest na pierwszym miejscu, więc pewnie jest to najważniejsze. Niestety mam 8 lat doświadczenia w branży i ledwo skończyłem 26 lat. Nie było czasu na studia, które poza papierkiem w obecnej rzeczywistości nic by mi nie dały. Jakie szczęście, że są firmy które bardziej cenią doświadczenie niż papier.

-Podstawowa znajomość relacyjnych baz danych i SQL

Co to znaczy „podstawowa”? Znam SQL, potrafię kilka zapytań stworzyć jeśli będzie trzeba.

-Znajomość zagadnień z zakresu testowania aplikacji i zapewniania jakości

Skoro przyszli do mnie z ofertą pracy jako tester oprogramowania to chyba wybrali właśnie mnie na podstawie tego, że wedle ich oceny mam jakieś umiejętności z tego zakresu.

-Znajomość zagadnień z zakresu metod analizy strukturalnej i obiektowej

„Analiza strukturalna” – za cholerę nie wiem o co chodzi – pytam więc Google. Wyniki, to fizyka, chemia, geodezja – czy oni na pewno szukają testera? Może chodziło o programowanie strukturalne i obiektowe?

-Znajomość języka angielskiego

Heloł mai nejm iz aj perfekt spik englisz. 

-Zdolność uczenia się i wykorzystywania doświadczeń

Wydawało mi się, że każdy człowiek (i ie tylko jest do tego zdolny) – widocznie się myliłem.

-Komunikatywność

Tą zdolność, też chyba każdy z nas posiada.

Ciekawa oferta – wysłał bym CV. Szkoda tylko, że go nie posiadam – wszystkie informacje na mój temat potrzebne do rekrutacji są na moim profilu na LinkedIn.

Generalnie ogłoszenie nudne jak flaki z olejem. Jak przerażająca większość ogłoszeń. Nie to żebym sam nigdy takich nie tworzył, ale teraz już wiem, że to nuda.

Także drodzy pracodawcy jeśli szukacie ciekawych i wartościowych ludzi to musicie oferować ciekawą i wartościową pracę – taka praca musi być też odpowiednio opisana by zainteresować właściwe osoby.

Jeśli szukacie ludzi, którym będzie zależeć na waszej firmie i waszych produktach to wam też musi zależeć na tych ludziach i ich odpowiednim wyborze. Dlatego nie zlecajcie tak ważnej dla całej organizacji sprawy komuś z zewnątrz.

13 komentarzy więcej...

Czy potrzebujesz Agile Coacha?

opublikowany przez 10, Wrz, 2013, w kategoriach Agile, Coaching, Kanban, Praca, Scrum, XP, Zarządzanie

2536358399_88e6544fa9_o
Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że ludzie nie czytają, nie tylko moich książek, czy mojego bloga… Ludzie nie czytają w ogóle, albo czytają bardzo mało rzeczy związanych z ich pracą. Utwierdziłem się w sposób najprostszy – pytając około 35 osób czy czytają… Ludzie nie czytają i nie jeżdżą na konferencje bo najzwyczajniej nie mają na to czasu przez pracę. Często przez to, że ich praca jest nieefektywna muszą pracować więcej, by osiągnąć oczekiwane rezultaty. Pracując więcej nie mają czasu na to, by poczytać o tym jak pracować efektywniej…

I w sumie bardzo dobrze… Bo ja czytam… Bo ja piszę książki… Bo ja jeżdżę na konferencje i czasem tam coś opowiadam… Publikuję czasem coś na blogu ale przede wszystkim czytam blogi innych… Poświęcam dużo czasu na naukę nowych rzeczy, ale też na przemyślenia związane z praktycznym zastosowaniem tego co już umiem… Eksperymentuje z nabytą wiedzą stosując ją w praktyce… Ciągle nabywam coraz więcej doświadczenia związanego z tymi tematami… Bardzo różnorodnego doświadczenia dzięki pracy dla bardzo różnych klientów… Klientów w różnym kontekście, w różnym środowisku, w różnych technologiach i w różnych branżach… Rozmawiam z ludźmi, dzielę się swoim doświadczeniem ale też korzystam z doświadczeń innych…

Właśnie to wszytko, właśnie to, że ja MAM na to czas i że swój czas na to właśnie poświęcam jest głównym powodem tego, że bardziej opłaca Ci się zatrudnić mnie jako Agile Coacha, jako Mentora, jako Trenera, jako Doradce, niż samemu poświęcać nieskończoną ilość godzin na wyszukiwanie i zdobywanie tej wiedzy i doświadczenia. Jest to również bardziej opłacalne niż samodzielne popełnianie błędów – zwłaszcza tych kosztownych i tych, które ja już wcześniej miałem okazję popełnić, lub zaobserwować gdzieś indziej.

Poza tym ja lubię to robić. Robię to z pasją. Nie traktuję tego nawet jak pracę – jest to bardziej moje hobby…

Dość tej autopromocji! Generalnie chodzi o to, że zdobywanie wiedzy to również ciężka praca wymagające wielu poświęceń, a już na pewno dużej ilości poświęconego czasu. Czasem można jednak zdać się na kogoś, kto już tą wiedzę posiada, albo ma czas na to, by zdobyciu tej konkretnej wiedzy się poświęcić…

8 komentarzy więcej...

To nie proces ale ludzie odnoszą sukcesy

opublikowany przez 02, Paź, 2012, w kategoriach Agile, Kanban, Praca, Programowanie, Scrum, XP, Zarządzanie

Zaczynają mnie męczyć licytacje (w których jeszcze do niedawna zdarzało mi się uczestniczyć) o to, który proces, która metodyka jest lepsza, dzięki której metodyce osiągniemy większe sukcesy. Propagatorzy i zwolennicy różnych mniej lub bardziej zwinnych podejść do wytwarzania oprogramowania prześcigają się w wynajdowaniu przeróżnych case-studies, które miały by być materiałem dowodowym potwierdzającym, że to właśnie metodyka X a nie Y jest lepsze i dzięki niej „projekty” kończyły się sukcesem. Czy Kanban jest lepszy od Scrum, czy na odwrót? Które praktyki z XP dają lepsze efekty? Waterfall vs Agile? Testowanie manualne vs Automatyzacja (…chyba się zapędziłem 🙂 )? I tak dalej…

Moje doświadczenie pokazuje natomiast, że to nie żadna metodyka czy proces były kluczowym czynnikiem sukcesu w projektach, w których uczestniczyłem, lecz ludzie, którzy do tego sukcesu doprowadzali. Na przykład oprogramowanie – projekty które realizowaliśmy w Code Sprinters nie odnosiły sukcesów dlatego, że używaliśmy Scrum, stosowaliśmy programowanie w parach, pisaliśmy testy automatyczne i staraliśmy się wszędzie stosować TDD… Osiągaliśmy sukcesy dlatego, że my – ludzie, którzy wytwarzali ten software potrafili do tych sukcesów doprowadzić. Scrum, TDD, Pair Programming, Testy automatyczne etc. to były tylko narzędzia, bardzo pomocne narzędzia, które w sprawnych, doświadczonych rękach były odpowiednio wykorzystywane.

Jeśli rzeźbiarz nie rzeźbi z pasją, nie ma talentu i nie ma pojęcia w temacie obróbki materiału w którym rzeźbi to bez względu na to jak dobre dłuto mu damy rzeźba arcydziełem raczej nie będzie”

Podobnie z oprogramowaniem. Jeśli tego co robimy nie robimy z pasja to niestety efekty naszej pracy będą co najwyżej średnie. Jeśli nie posiadamy wystarczającej wiedzy na temat technologii, którą stosujemy i ciągle nie wzbogacamy tej wiedzy to z pewnością nie unikniemy wielu błędów. Nawet jeśli metody i procesy są tylko(?) narzędziami to wcale nie znaczy, że możemy o nich zapomnieć. Umiejętne posługiwanie się narzędziami jest kluczowe – czym byłby rzeźbiarz bez dłuta, albo taki, który tym dłutem posługiwać się nie potrafi.

Odpowiedni ludzie, którym zapewniamy odpowiednie warunki do pracy to jest właśnie to co sprawia, że różnego typu narzędzia (metodyki, procesy, praktyki, technologie, etc.) działają tak jak powinny i w efekcie prowadzą do sukcesów.

Udowadnianie że metoda X jest lepsza od Y nie ma najmniejszego sensu. Wszelkie porównania także są bezcelowe, gdyż nie sposób zapewnić odpowiednio laboratoryjnych warunków, by jakiekolwiek miarodajne testy przeprowadzić. Nawet tan sam zespół będzie lepiej pracował używając danego zestawu narzędzi nie dlatego, że narzędzia są lepsze ale dlatego, że akurat te narzędzia bardziej do tego zespołu pasują.

Kiedyś, ktoś zapytał mnie na jakiejś konferencji czy Agile jest dla każdego – a jeśli nie to co zrobić z tymi, którzy do tego modelu nie pasują. Osoba pytająca była managerem w organizacji, która przymierzała się do Agile. Moją odpowiedzią było pytanie: „Jakie jest najważniejsze zadanie managera w organizacji? Takie, które ma zasadniczy wpływ na wszystkie inne decyzje np. o procesach i metodykach?”. Podstawą jest stworzenie zespołu i dobór odpowiednich osób do odpowiedniej pracy.

Niestety chyba powoli o tym zapominamy – zbyt często managerowie są zatrudniani do już istniejących zespołów, lub są wyłaniani z tychże zespołów drogą awansu. Często manager ma związane ręce w kwestii doboru osób do zespołu. A to właśnie odpowiedni dobór osób do wykonywania danego rodzaju pracy jest kluczowy. Pomijam już fakt, że sam proces doboru jest bardzo trudny i często pomimo najlepszych starań kończy się pomyłkami.

Co by się stało gdybyśmy nagle naszym programistom kazali budować domy?”

A co jeśli programistom php każemy od jutra pisać kod w C, albo na odwrót. Co jeśli ludziom z piętnastoletnim doświadczeniem w korporacyjnych procesach predykcyjnych nagle każemy przesiąść się do małych wskroś-funkcjonalnych zespołów pracujących w sposób czysto empiryczny.

Niektórzy programiści może i dom wybudują – ale raczej nie wszyscy są do tego zdolni…

Dodaj komentarz więcej...