Usability
Dlaczego nie lubię IE?
opublikowany przez streser 18, lis, 2009, w kategoriach Technologie, Testowanie, Usability
Do tej notki zainspirowały mnie ruch We don’t support IE i jemu podobne, oraz wieści o nadchodzącej premierze Internet Explorer 9. Dla mnie czyli testera między innymi stron internetowych świadomość pojawienia się kolejne przeglądarki spod znaku błękitnego “e” oznacza tylko jedno – więcej żmudnej pracy przy testach cross-browser. IE 9 to najprawdopodobniej jeszcze jeden “badziew”, którego twórcy tylko słyszeli o czymś takim jak standardy W3C, ale o ich przestrzeganiu nie ma mowy. Przecież IE i tak ma 33% rynku w Polsce, a na świecie około 37% więc kto by się tym przejmował. Na szczęście w ciągu ostatniego roku ilość użytkowników przeglądarek od wuja Billa spadła o około 10% i miejmy nadzieję, że ten trend się utrzyma.
Dobrze, ale dlaczego nie lubię IE? Odpowiedź jest prosta – gdy mam do sprawdzenia kompatybilność jakiejś strony z kilkoma przeglądarkami to wyniki takich testów przeważnie wyglądają mniej-więcej tak:
Załóżmy, że strona była tworzona dla FireFox 3.* (Przeważnie tak jest chociażby ze względu na ilość dostępnych dodatków dla deweloperów do tej przeglądarki), więc zakładamy po przetestowaniu, że ta przeglądarka jest naszym wzorcem – zgodność oczekiwań 100%.
Zaczynamy testy w innej przeglądarce, powiedzmy starsza wersja FF 2.* zazwyczaj znajdziemy jakieś drobne uchybienia związane raczej z ewolucją standardów (czasem nie do końca przestrzegana jest kompatybilność wstecz) wyniki takich testów utrzymują się przeważnie na poziomie 95%+.
Weźmy inną przeglądarkę niech to będzie Opera w najnowszej wersji – jeśli chodzi o CSS to możemy być prawie pewni, że wszystko jest ok, może czasem wystąpić jakiś błąd, ale to już nasza wina, że zaimplementowaliśmy coś niezgodnie z obowiązującymi standardami (wynika to z tego, że twórcy Opery są mocno związani z twórcami samego CSS i raczej przestrzegają swoich standardów), możemy się spodziewać kilku drobnych problemów z Java Scriptami, ale nic strasznego – wyniki testów około 92%+.
Przejdźmy do naszego ukochanego IE, zacznijmy od IE6 – ludzie nadal tego używają (około 10% rynku). Nawet nie chce mi się opisywać co jest nie tak: Java Scripty częściej nie działają niż działają, nie jest obsługiwana przezroczystość dla obrazków w formacie .png, CSSy dla FireFoxa można wyrzucić i trzeba pisać od nowa itd… Zgodność IE6 z oczekiwaniami 50%-, czasem tych stron po prostu nie da się otworzyć. Odrobinę lepiej jest w IE7 (obcenie największy odsetek wśród użytkowników Internet Explorera), niemniej jednak nadal względnie liczne problem z Java Scriptami. Nie wspomnę o tym, że w IE w ogóle wszystko zawsze wygląda inaczej i jeśli chodzi o CSS to nasze usilne starania by dobrać odpowiednie marginesy, paddingi i grubości ramek by wszystko wyglądało tak jak należy (w FF) w Internet Explorerze 7 będziemy musieli zapewne powtórzyć. Zgodność z oczekiwaniami około 75%+. Obecnie najnowszą wersją omawianej przeglądarki jest wersja nr 8. Tutaj widzimy już znaczącą poprawę, ale nadal czasem występują problemy z Java Scriptami, względnie mniejsze z CSS. Pomimo wszystko dość często zgłaszam błędy związane z tą przeglądarką, więc ogólna ocena na około 85%-.
Tak znaczące różnice oznaczają zwiększenie całkowitej pracy całego zespołu o kilkadziesiąt procent…
Powyższe oceny są dosyć subiektywne i opierają się na moich testerskich doświadczeniach z powyższymi przeglądarkami. Nie wspomnę już o tym, że IE przed wersją 8 był znacznie wolniejszy od pozostałych przeglądarek. Jedynym atutem jest, to że dzięki ładowaniu podczas startu systemu dużo szybciej uruchamia się za pierwszym razem. Niemniej jednak wadą IE jest to, że można go używać jedynie pod Windowsami.
Tak, zdecydowanie nie lubię Internet Explorera. Niemniej jednak ze względu na jedną trzecią udziałów w rynku jesteśmy zmuszeniu dostosowywać nasze aplikacje do pseudo standardów Microsoftu. Pojawienie się kolejnego Internet Explorera oznacza dla mnie zwiększenie ilości testów o jakieś 20% – testów które i tak są już redundante (dla FF2, FF3, IE8 i IE 7). Także wielkie dzięki. Może przynajmniej IE9 wyprze IE6, ale szanse na to są małe, gdyż IE6 jest głównie używane w korporacjach, a tam procedury zmiany narzędzi są dość skomplikowane, a poziom świadomości technicznej osób za to odpowiedzialnych jest raczej niski. Można śmiało stwierdzić, że ze względu na zwiększenie ilości pracym a co za tym idzie czasu, który jest potrzebny by wypuścić jakąś stronę/aplikację na rynek nieprzestrzeganie przez twórców przeglądarek tego typu wszystkich ustalonych wcześniej standardów stanowi świadome lub nie opóźnianie rozwoju Interntetu, co w dzisiejszych czasa oznacza spowolnienie rozwojuz cywilizacyjnego, na który Internet ma dość duży wpływ. Może za tym wszystkim stoją szlachetne idee zmiany świata przez gości z Microsoftu. Przypomina mi się pewne powiedzenie: “Chcesz zmienić świat na lepsze – zacznij od siebie”.
Nowy Layout!
opublikowany przez streser 12, paź, 2009, w kategoriach Inne, Usability
…W ciemnym pokoju, blask monitora oświetla przygarbioną postać testera… W tle słychać odgłosy stukania w klawiaturę i klikania myszką… Nagle ciszę przerywa złowieszczy śmiech… Operacja się udała… Wszyscy żyją… Może nie wyglądają już tak pieknie jak kiedyś, ale żyją…
Wreszcie po długich oczekiwaniach zmiana layoutu na blogu ze standardowego WordPressowego “pixeled” na moją własną kompozycję kolorystyczną. Od razu podkreślam, że w zasadzie zmieniłem tylko kolorystykę i kilka drobnych szczegółów, gdyż uważam, że sam schemat layoutu “pixeled” jest zadowalający. Może teraz blog nie wygląda tak ładnie jak przedtem ale z pewnością jest bardziej czytelny…
Z ciekawostek do doboru kolorów użyłem bardzo ciekawego narzędzia “Color palette generator“, które wyciąga głębie barw z podanego obrazka.
Zdjęcie, które wykorzystałem znalazłem na iStockphoto i mam nadzieję, że wyciągnięcie głębi barw nie stanowi naruszenia praw autorskich
Oto i obrazek:

…prawda, że podobne?
Wprost idealnie wpasowuje się w kolorystykę strony. Eksperyment się powiódł, jak widać narzędzia tego typu mogą być bardzo pomocne przy projektowaniu schematów kolorystycznych dla stron.
Marek Kasperski w swojej ksiażce “Projektowanie Stron WWW – Użytecznosć w praktyce” pokazuje przydatność takich narzędzi w wszelkiego rodzaju próbach podświadomego wpływu za pomocą barw na percepcje użytkownika. Na przykład barwy ze zdjęć rajskich wysp idealnie nadają się do kolorystyki stron biur podróży.
Jeszcze inteligentniejsze formularze.
opublikowany przez streser 01, sie, 2009, w kategoriach Usability
Jakiś czas temu pisałem o usability formularzy. Jednym z tematów poruszonych przeze mnie było to, czy walidacja formularzy powinna odbywać się w czasie rzeczywistym (AJAXowo), czy dopiero po przeładowaniu strony. Spotkałem się z wieloma sprzecznymi opiniami na ten temat, począwszy od słabej wydajności i ograniczonych możliwości jeśli chodzi o walidację po stronie klienta, po chociażby to, że użytkownicy nie lubią gdy podczas pisania coś im gdzies wyskakuje. Dzisiaj znalazłem w Sieci coś co wydaje mi się pewnym kompromisem, mianowicie w formularzu składania zamówienia w sklepie internetowym sklep-presto.pl zostało zastosowane bardze ciekawe rozwiązanie przypominające użytkownikowi o zaznaczeniu zgody na warunki podane w regulaminie – po najechaniu na przycisk “Dalej” wykonuje się akcja (po stronie przeglądarki) która dodaje czerwoną ramkę wokół obszaru mówiącego o regulaminie. W ten oto prosty sposób została zastosowana walidacja po stronie klienta nie wykonywana w czasie rzeczywistym.
Uważam, że podpięcie wywołania walidacji już pod akcję najechania kursorem na przycisk zatwierdzający, a nie pod samo kliknięcie jest idealną wypadkową, która powinna przypaść do gustu większości użytkowników. Jedynym minusem takiego rozwiązania, który mi sie w chwili obecnej nasuwa jest brak tego typu rozwiązań – jest to pewnego rodzaju nowość, a jak to z nowościami bywa pomimo swojej użytecznosci może nie zostać zaakceptowana przez ogół użytkowników. Niemniej jednak sprawa jest warta przyjrzenia się i przeprowadzenia badań w tym kierunku, co postaram się w najbliższym (wolnym) czasie zrobić.
Siła usability – przycisk wart 300 milionów $
opublikowany przez streser 30, maj, 2009, w kategoriach Usability, Z zycia
Czasami klienci pytają ile warte są badania usability? Oto odpowiedź – 300.000.000$ tylko na jednej stronie.
Historia jest zadziwiająca. Pewien sklep internetowy w USA chcąc zwiększyć swoje dochody zatrudnił specjalistów od usability. Specjaliści przeprowadzili proste badania, mianowicie obserwowali zachowanie użytkowników odwiedzających witrynę sklepu. Pierwszy wskaźnik na który zwrócono uwagę to ilość odrzuceń – ilość osób opuszczających stronę nie dokonawszy zakupu. Wskaźnik ten był duży, ale samo to nie oznaczało jeszcze nic konkretnego – mogło być spowodowane np. nieciekawą ofertą sklepu, lub wygórowanymi cenami etc. Badacze skupili się jednak na miejscu w którym klienci najczęściej rezygnują z zakupów. Jak się okazało bardzo duży ich odsetek rezygnował (opuszczał stronę) nie w trakcie przeglądania artykułów lecz już po dodaniu ich do koszyka. Co było tego przyczyną – dwa pola formularza i przycisk. Pola te to adres e-mail i hasło, a przycisk opatrzony był mistycznym napisem “Zaloguj”. Był to strzał w dziesiątkę. Pierwsi projektanci serwisu zapomnieli o jednej z podstawowych zasad użyteczności aplikacji – aplikacja ma służyć określonym celom, tak więc sklep internetowy nie jest portalem społecznościowym do którego trzeba się zapisać podając różne dane, sklep przede wszystkim służy do robienia zakupów, więc to ta czynność powinna być maksymalnie uproszczona. Opracowano więc najprostszy z możliwych algorytmów dokonywania zakupów: Wybór towaru -> dodanie do koszyka -> zapłata -> podanie adresu do wysyłki. Żadnego zbędnego logowania i rejestracji. W celach marketingowych (a także, by ułatwić zakupy stałym klientom) nie zrezygnowano całkowicie z rejestracji użytkowników, ale stała się ona opcjonalna. Jedna mała zmiana napisu na przycisku z “Zaloguj” na “Dalej” wystarczyła by ilość pozytywnie zakończonych zakupów zwiększyła się się o 45% co w efekcie w pierwszym miesiącu zwiększyło zyski sklepu o 15.000.000$. W pierwszym roku po zmianie zyski były większe w stosunku do roku poprzedniego w sumie o 300.000.000$ . Ile warte są badania usability? W tym wypadku 45% więcej zysków.
O powyższym przypadku było głośno ze względu na kwotę, którą udało się zarobić dzięki postawieniu na użyteczność aplikacji. Ale to nie wszystko – czytałem/słyszałem o wielu przypadkach gdzie za pomocą drobnych zmian w usability zwiększono zyski portali nawet kilkunastokrotnie.
Tak więc jeśli ktoś Was spyta ile warte jest usability śmiało możecie mówić że 300.000.000 dolarów.
46 Sesja kół naukowych AGH – Usability w praktyce
opublikowany przez streser 30, maj, 2009, w kategoriach Usability, Z zycia
21 maja odbyła się pierwsza tura Sesji kół naukowych pionu hutniczego AGH w której brałem udział wygłaszając (bardzo krótki) referat o tym jak usability powinno wyglądać w praktyce. Chciałbym podziękować wszystkim słuchaczom za uwagę oraz Komisji, która moją prelekcję nagrodziła wyróżnieniem.
Niestety podczas regulaminowych piętnastu minut ciężko było powiedzieć cokolwiek szczegółowego o użyteczności oprogramowania, więc prelekcja miała charakter bardzo szybkiego mówienia o ogółach i krótkiego przedstawienia przykładów, przytoczenia pewnych anegdot.
Wszystkich zainteresowanych tematyką użytecznosci aplikacji zapraszm na najbliższe spotkanie Witajcie w Realu z Markiem Kasperskim (UI Design), które odbędzie się w środę 3 czerwca w Rotundzie.
“Inteligentne” formularze
opublikowany przez streser 31, mar, 2009, w kategoriach Usability, Z zycia
Formularze html – główny sposób komunikacji pomiędzy użytkownikiem a serwisem internetowym, ba w dobie WEB 2.0 jedena z głównych dróg ingerencji użytkownika w wygląd i treść serwisu. Tylko dlaczego korzystanie z formularzy musi zajmować tyle czasu? Głównym problemem jest walidacja danych – nie możemy pozwalać użytkownikom na wpisywania w pola formularza bzdur – np nr telefonu powinien zawierać 9 cyfr (wraz z numerem kierunkowym), data urodzenia powinna zawierać dzień, miesiąc i rok, ale nikt nie każe nam narzucać użytkownikowi naszego formatu. Dlaczego na przykład nie mogę sobie wpisać daty urodzenia w spoób taki 8.10.2008, lub taki 2009.03.08, albo jeszcze inaczej 2007-10-12? Otuż dlatego, że komuś nie chciało się zaimplementować kilku rodzajów parsowania tych formatów. Oczywiście nie należy przesadzać z udostępnianiem użytkownikom zbyt wielu możliwości ale dopuszczenie kilku logicznych formatów jedynie ułatwi korzystanie z formularza. Problemem możeby być jedynie określenie kolejności, którą wypadałoby podać. Tak tu pojawia się drugi problem – format danych jeśli w ogóle ukazuje się moim oczom robi to przeważnie po ich błędnym wprowadzeniu. Kolejnym problemem który przeważnie powoduje moje całkowite zniechęcenie do danego serwisu jest czyszczenie pól formularzy gdy podaje błędne dane. Nie ma nic gorszego niż wypełnienie 10 pól w formularzu, kliknięcie “OK” i zobaczenie tych samych pustych pól z komunikatem że coś tam było błędne. Podobnie wypełnienie jednego pola ale wymagającego podania dużej ilości danych, np. wpisanie całego adresu. Człowiek istota myśląca, więc popełnia błędy, a im wcześniej mu je pokażemy tym więcej jego czasu zaoszczędzimy. Kolejne cenne sekundy marnuje na odszukanie pól w których popełniłem błąd.
Podsumujmy “Inteligentny” formularz to taki, który nie wymaga ode mnie myślenie (główna zasada usability), dopuszcza różne formaty danych, za wczasu informuje mnie o poprawnym formacie danych, informacje o błędach walidacji wyświetla w czasie rzeczywistym (walidacja po stronie klienta np. JS), zachowuje wprowadzone już dane – nawet te niepoprawne, ustawia focus w miejscu w który napotkał pierwszy błąd (dobrym rozwiązaniem na które ostatnio wpadłem jest ustawianie tabindex po błednej walidacji tylko na polach które zawierają błędy), tam gdzie to możliwe i nie ma zbyt dużego wyboru podsuwa mi listę a nie każe wpisywać oczywistych danych, fajnym podejściem jest sugerowanie domyślnych danych zwłaszcza w przypadku list (np. podczas rejestracji użytkownika w krajowym serwisie, kóra wymaga ode mnie wybrania kraju pochodzenia domyślnie powinna być ustawiona Polska a nie pozycja “wybierz kraj” czy “—-”), ale także dla zwykłych pól formularza.
I co ciężko było? Jak widać dla chcącego nic trudnego, także koleżanki i koledzy projektanci, specjaliści od QA, a także programiści, menagerowie i cała reszta spróbujcie w prosty sposób uczynić życie prostego użytkownika Waszych stron łatwiejszym.
Ograniczarki
opublikowany przez streser 21, mar, 2009, w kategoriach Usability
Ostatnio testując pewną stronę/aplikację zwrócił moją uwagę przycisk znajdujący się obok pola wyszukiwarki przedstawiający znak “x” w kółeczku, już chciałem biec do designera i bez żadnych większych wstępów powiedzieć mu co myślę o takim odwracaniu standardów, gdy nagle zrozumiałem, iż nie jest to wyszukiwarka tylko ograniczarka. Działanie takiej ograniczarki nie polega tak jak w przypadku normalnej wyszukiwarki na wyświetlaniu najtrafniejszych wyników po wpisaniu wyszukiwanej frazy i kliknięciu szukaj, otóż ograniczarka działa zupełnie odwrotnie. Mamy stronę wyświetlającą wszystkie pozycje z naszej bazy danych [SIC!] w pole ograniczarki wpisujemy jakąś frazę, która automatycznie (lub nie) ogranicza wyświetlane wyniki do tych które zawierają poszukiwaną frazę, a wspomniany przycisk “x” służy do czyszczenia zapytania. Pomysł ma swoja plusy i minusy, dlatego postanowiłem go głębiej przeanalizować.
Zacznijmy od zalet: po pierwsze wyszukiwanie (ograniczanie) przebiega znacznie szybciej – nie ma specjalnego zapytania do bazy danych i niepotrzebnej komunikacji z serwerem, może się odbyć po stronie klienta co trwa znacznie krócej i w ogóle nie obciąża serwera. Zastosowanie przy użyciu nowych technologi, które podążają raczej w kierunku pakietowej komunikacji z bazą danych ( przesyłanie danych w przygotowanych po stronie klienta pakietach, zamiast ciągłych modyfikacji w bazie przy stałym połączeniu) takie rozwiązanie może otwierać nowe możliwości.
Niewątpliwym minusem jest …szybkość – szybkość pierwszego załadowania strony, podczas którego pobierane są wszystkie dane z bazy. Kolejny problem to niecodzienność a w rezultacie nieznajomość przez użytkowników rozwiązań tego typu, która powoduje konsternację przy pierwszym użyciu (moją spowodowała).
Czy coś tak niezgodnego z normami usability jak ograniczarka ma prawo bytu w aplikacjach i stronach internetowych? Odpowiedź: “zależy”. Zależy od tego w jaki sposób i przede wszystkim gdzie zostanie użyta, oczywiście ważne też jest aby jak najmniej przypominała wyszukiwarkę pod względem wizualnym, może jakiś opis co to jest i do czego służy też by się przydał – tylko mało kto, jeśli ktoś w ogóle czyta instrukcje. Moja liberalna część mnie nie pozwala mi permamentnie potępić i skrytykować pomysłu ograniczarki, więc postaram się poszukać dla niej jakiegoś sensownego, zgodnego z normami zastosowania. Ze względu na swoją szybkość ograniczarka może w fajny sposób współgrać ze zwykłą wyszukiwarką. Frustrujące, przynajmniej dla mnie jest po wpisaniu szukanej frazy do wyszukiwarki uzyskanie kilkuset tysięcy wyników, które mniej lub bardziej (częściej mniej) spełniają moje oczekiwania, wtedy muszę do szukanej frazy dopisywać kolejne słowa kluczowe, które w większym stopniu precyzują zapytanie. Problemem jest to, że za każdym razem wyszukiwanie jest przeprowadzane od nowa. Właśnie tutaj można by wykorzystać zalety ograniczarki, dzięki jej szybkości i działaniu w oparciu o dane już pobrane z bazy wyszukiwanie, a raczej precyzowanie zapytania może być dużo szybsze i łatwiejsze.
Reasumując ograniczarka jeśli mądrze użyta może być przydatna, oczywiście gdy odpowiednio zaprezentuje się użytkownikom jej działanie, niemniej jednak do zwykłego filtrowania danych, przeszukiwania Sieci z powodzeniem służą wyszukiwarki, które (mowa o internetowych) stają się co raz bardziej inteligente, a wyniki w większym stopniu spełniają nasze oczekiwania.
Słowo wstępu – czyli po co ten blog?
opublikowany przez streser 15, mar, 2009, w kategoriach Testowanie, Usability, Z zycia
Jakość oprogramowania – pojęcie wszystkim znane, ale czy na pewno? Gdy patrzę na opublikowane w Sieci Strony/Serwisy WWW odnoszę wrażenie, że niewielu ich twórców zdaje sobie sprawę z tego, że to co tworzą oczywiście wnosi jakąś ściśle określoną funkcjonalność ale niestety dostęp do tej funkcjonalności jest bardzo ograniczony z wielu powodów.
Blog ten powstał po to by pokazać pewne “proste” rozwiązania, dzięki którym codzienne życie zwykłego, szarego użytkownika Internetu może stać się dużo łatwiejsze.
Jako inżynier jakości oprogramowania i inżynier testów moim obowiązkiem jest między innymi dbanie o to, by korzystanie z produktów naszej firmy było łatwe i przyjemne.
Obserwując zachowania “zwykłych” internautów dostrzegłem, że znaczna większość tych, którzy na co dzień używają internetu do bardzo wielu, zdawałoby się czasem prozaicznych rzeczy, jak np. sprawdzanie poczty, czytanie artykułów, przeglądanie Naszej-Klasy, czytanie tego bloga etc. tak na prawdę nie zdaje sobie sprawy z istnienia znacznej części funkcjonalności jakie witryny, które przeglądają każdego dnia im oferują. Spowodowane jest to między innymi tym, że projektanci witryn nie poświęcili wystarczającej uwagi na to by poinformować w odpowiedni, wystarczająco czytelny sposób użytkownika o istnieniu takiej czy innej funkcjonalności. Wynika to często z tego, że programiści, projektanci – ogólnie ludzie biorący udział w produkowaniu wszelkiego rodzaju oprogramowania, stron WWW etc. zapominają dla kogo dana aplikacja jest stworzona. Oczywistym jest, że ludzie z tzw. branży IT w środowisku komputera, Internetu poruszają się ze znacznie większą swobodą niż zwykły zjadacz chleba. Znając Sieć na wylot, korzystając z niej po kilka/kilkanaście godzin dziennie wszystko wydaje się na pozór bardzo proste – wynika to z tego, że po pewnym czasie wyrabiamy w sobie pewne nawyki szukania niektórych rzeczy w odpowiednich miejscach. Niestety zwykli śmiertelnicy spędzający góra 2-3 godziny na poszukiwaniu i przetwarzaniu informacji w Internecie (najczęściej to właśnie tacy ludzie są najbardziej pożądanymi odbiorcami naszych produktów) nie posiadają wrodzonych ani nabytych nawyków nawigacji w sieci. Normalny świat ma 3 wymiary przestrzenne w Internecie nawigacja nie musi ograniczać się tylko do tych trzech wymiarów, poza tym “przestrzeń” Internetu czy oprogramowania komputera można rozpatrywać na bardzo wielu poziomach abstrakcji.
Pisząc tutaj chce zwrócić uwagę osób zajmujących się jak by nie było kreacją Internetu na to, że nie jest On tylko ich własnością, i pożądane jest by jego możliwości były dostępne i widoczne dla wszystkich jego użytkowników.
Kolejnym powodem, dla którego tutaj pisze jest czas – niezwykle dużo czasu, który niepotrzebnie marnujemy korzystając z dostępnych w Sieci narzędzi, do wykonania różnych niezbędnych czynności.
Od czasów realnego rozwoju WEB 2.0 Internet stał się niezwykłym medium i narzędzie, które umożliwia komunikacje między ludźmi na duże odległości, co niesie ze sobą kolejne możliwości wykonywania z użyciem Sieci bardzo szybko rzeczy, które do tej pory zajmowały wiele czasu i nerwów – miedzy innymi zakupy, poczta, operacje bankowe, informacje, wszelkiego rodzaju multimedia etc. Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że wiele z tych czynności pomimo tego, że przez Internet nadal zajmuje więcej czasu niż mogło by zajmować, zwłaszcza wspomnianym wcześniej “zwykłym” użytkownikom. Nie wynika to wyłącznie z niedostatecznej wiedzy użytkowników na temat Internetu. Nie uważam siebie za eksperta w dziedzinie serfowania po Sieci, wyszukiwania w Niej informacji, czy przeprowadzania z Jej użyciem różnych operacji, ale często zdarza mi się poświęcić zbyt wiele czasu na zrobienie czegoś tylko dlatego, że interfejs użytkownika danej strony nie jest na tyle czytelny i oczywisty, że nawet ja, który spędzam dużo czasu korzystając z Internetu muszę kilkukrotnie wklepywać dane do formularzy, klikać magiczny przycisk wstecz w przeglądarce (co często skutkuje błędami na stronie), czy marnować czas na zastanawianie się nad znaczeniem komunikatu, który mam przed oczami by zrozumieć co autor miał na myśli i co robię nie tak, oraz w jaki sposób to poprawić by wreszcie osiągnąć zamierzony cel.
To wszystko można podsumować jednym słowem USABILITY, oczwiście tylko podsumować, bo znaczenie tego słowa ma dużo szerszy zakres i to właśnie między innymi moje przemyślenie w tym temacie zamierzam zamieszczać w następnych postach. Będzie też pewnie wiele na temat Testowani Oprogramowania i Inżynierii Oprogramowania, którymi z pasja także się zajmuję na codzień.